DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Lorraine Heath. Odzyskana miłość.
Data premiery rynkowej: 29 maja 2012>
Cena: 32,20 zł  35,80
John Jackson Miller. Zaginione plemię Sithów.
Data premiery rynkowej: 24 maja 2012>
Cena: 34,00 zł  37,80
Jess Rothenberg. Po tamtej stronie ciebie i mnie.
Data premiery rynkowej: 31 maja 2012>
Cena: 34,00 zł  37,80

BANNERY

kotwica FORUM GILDII TAJEMNIC

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

RECENZJE KSIĄŻEK

NAJNOWSZE WYWIADY

NAJNOWSZE GALERIE

NAJNOWSZA PRASA

ARCHIWUM NEWSÓW

Gildia > Gildia Literatury > Twórcy > Ronson, Jon > Człowiek, który gapił się na kozy > "Człowiek, który gapi się na kozy" - recenzja książki


"Człowiek, który gapi się na kozy" - recenzja książki

Data publikacji artykułu: 26 maja 2010
Autor: Patryk Balawender

okładka

Pierwszy raz zetknąłem się twórczością Jona Ronsona kilka lat temu. Jego książka Them: Adventures with Extremists oraz towarzyszący jej serial dokumentalny Secret Rulers of the World, emitowany przez Channel 4 zajmuje się tematem teorii spiskowych, czyli materii znajdującej się w samym centrum moich zainteresowań. Ronson nie tylko niezwykle ciekawie potrafił opowiadać o wydawało się dobrze już znanych tematach (oblężenie Ruby Ridge, zamach bombowy w Oklahoma City, reptiliańskie teorie Davida Icke'a czy spotkania grupy Bilderberg), ale potrafił również pokazać ludzką, mniej znaną stronę konspiracji. Potrafił on z humorem przedstawiać bohaterów, z którymi przeprowadza wywiady, a jednocześnie nie drwił z nich i traktował ich poważnie. Czasem okazywało się, że nie wszystko, co mówią, nadaje się tylko na śmietnik. Zacząłem uważniej więc śledzić kolejne dokonania tego autora. Z tym większą więc radością, ale i zaskoczeniem, przyjąłem do wiadomości fakt, że książka Jona Ronsona pt. Człowiek, który gapił się na kozy, ukazała się również w Polsce. Zasługa w tym naturalnie filmu o tym samym tytule, który nakręcono inspirując się tym dziełem dziennikarza. I chociaż w obrazie dokonano sporych zmian (m.in. nazwiska, nazwy własne), a z reportażu uczyniono fabularną komedię, to jednak sedno książki Ronsona zachowano.

Motywem przewodnim Człowieka, który gapił się na kozy są niekonwencjonalne - szalone wręcz - pomysły prowadzenia działań wojennych. Ronson postanowił zająć się następstwami tego toku rozumowania, którego całkiem realne skutki obserwujemy w tzw. "Wojnie z terroryzmem" po 11 września 2001. Wszystko zaczęło się od depresji, w której amerykańska armia pogrążyła się po fiasku wojny w Wietnamie. Żołnierze wracali z tego zielonego piekła okaleczeni fizycznie i mentalnie. Jednym z nich był Jim Channon, który po powrocie zaproponował dowództwu, że zbada nowe, rewolucyjne metody, które nie tylko odbudują morale US Army, ale uczynią z rekrutów szczęśliwszych, bardziej skutecznych wojowników, którzy wygrywać będą wojny niekoniecznie fizycznie eksterminując wroga. Channon proponował subtelniejsze sposoby, które poznawał podróżując po Kaliforni, gdzie właśnie swój okres rozkwitu przeżywały idee New Age. Leczenie kryształami, techniki oddechowe, medytacja, wewnętrzne sztuki walki, joga, ziołolecznictwo, wolna miłość i co tylko dusza zapragnie... on spróbował wszystkiego. Rezultatem był tzw. Podręcznik Działań Operacyjnych Pierwszego Batalionu Matki Ziemi, stanowiący niezwykły manifest, którego założeniem było zrewolucjonizowanie podejścia do sztuki wojennej. I chociaż na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że armia odrzuci pomysły Jima jako rojenia starego hipisa, któremu brakuje piątej klepki, stało się coś dziwnego. Otóż najwyżsi dowódcy wyrazili zainteresowanie i w ten oto sposób Armia Stanów Zjednoczonych dorobiła się jednostki, w której żołnierze uczyli się jak przenikać przez ściany, lewitować, za pomocą jedynie myśli szpiegować wrogów z odległości tysięcy kilometrów lub przy pomocy mentalnych technik rozbrajać wrogie armie. Jeszcze nigdy wcześniej amerykańskie wojsko nie było tak otwarte na paranormalne zjawiska.

Jak to jednak zazwyczaj bywa, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Niewinne, idealistyczne i jak najbardziej pozytywne pomysły Jima Channona zaczęto wykorzystywać do mało chwalebnych celów, takich jak pranie mózgu, zabójstwa czy wymyślanie nowych technik przesłuchań. Tytuł książki wziął się od autentycznych prób zabijania kóz wzrokiem - ponoć przynajmniej jednemu z żołnierzy sztuka ta się udała. Celem końcowym było oczywiście uśmiercanie w ten sposób ludzi. Może to brzmieć zabawnie, dopóki nie przeczyta się, jak właściwie autor książki wpadł na trop tego niezwykłego projektu. Punktem wyjścia były doniesienia o torturach w więzieniu Abu Ghraib, bazie Guantanamo czy miasteczku Al Kaim w Iraku. Te miejsca, okryte złą sławą z powodu nieludzkiego traktowania więźniów, kryją w sobie o wiele więcej ponurych sekretów niż to podejrzewa opinia publiczna. Ronsonowi udało się uchylić rąbka tajemnicy: to właśnie tam wywiad i wojsko testowało nowe techniki łamania woli pojmanych "wrogich kombatantów". Jedną z nich było bombardowanie więźnia 24 godziny na dobę głośną muzyką i ostrym, stroboskopowym światłem. Puszczano m.in. Metallikę, ale najbardziej perwersyjnym sposobem było serwowanie piosenek z dziecięcego programu o Barneyu - Purpurowym Dinozaurze. Informacje o tym dzięki staraniom nielicznych dziennikarzy śledczych przedostały się do światowych mediów, ale potraktowano je tam jako humorystyczną ciekawostkę, coś wartego śmiechu, a nie grozy. Niewykluczone, że stało się tak dzięki staraniom PsyOps, czyli wojskowej komórce operacji psychologicznych, których przykładów działań Ronson podaje całkiem sporo. Testowano je także na cywilach, m.in. w czasie oblężenia siedziby sekty "Gałąź Dawidowa" Davida Koresha w miasteczku Waco.

Autor książki pokazuje, jak cienka granica dzieli dobroduszne, wywodzące się z New Age metody od Ciemnej Strony Mocy, i jak łątwo "mnisi-wojownicy" stają się "mrocznymi Jedi". Ronson sięga też do czasów Zimnej Wojny i niesławnego projektu MK ULTRA prowadzonego przez CIA aby wykazać, że armia i agencje wywiadowcze zajmują sie niekonwencjonalnymi środkami walki z wrogiem od bardzo, bardzo dawna. Fascynujący jest też wyłaniający się z tego obraz Stanów Zjednoczonych, gdzie wojskowych czasem nie sposób odróżnić od teoretyków spiskowych, sekciarzy i ezoterycznych szarlatanów - czasami te środowiska wręcz przenikają się. Podobnie było np. w czasach II wojny światowej i wcześniej, kiedy to wywiad amerykański i angielski infiltrowały loże masońskie i zakony okultystyczne, werbując magów do szpiegowania wrogich państw.

Człowiek, który gapił się na kozy to znakomicie napisana historia, iskrząca momentami od suchego, angielskiego poczucia humoru. Jon Ronson potrafi zachować zdrowy dystans od opisywanych wydarzeń, jednocześnie będąc w ich centrum (jak na reprezentanta dziennikarstwa gonzo przystało), nawiązując osobiste relacje z przepytywanymi osobami. Książkę koniecznie powinni przeczytać ci, którym przypadł do gustu film, ale nie tylko. Dla siebie znajdą tutaj coś zarówno zwolennicy teorii spiskowych, jak i absolutni sceptycy, oraz ci, którzy chcą poznać mało znaną stronę wojny w Iraku.

P.S. - tradycyjny minus dla "polskiej szkoły tłumaczenia zagranicznych tytułów", która z sobie tylko wiadomych przyczyn zmieniła oryginalny angielski tytuł Ludzie, którzy gapią się na kozy (Men who stare at goats). Podejrzewam, że tutaj już wina leży po stronie dystrybutora filmu, a nie wydawcy książki. Do tłumacza tej ostatniej żadnych zastrzeżeń nie mam.


Człowiek, który gapił się na kozy

Autor: Jon Ronson
Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 2/ 2010
Tytuł oryginalny: The Men Who Stare at Goats
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 320
Format: 130x180 mm
Oprawa: twarda
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

Podyskutuj o tej książce na forum!