DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Uzbrojony ogród i inne historie.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 32,30 zł  35,90
Patrick Carman. Dolina Szkieletów #1 - Dziennik Ryana.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 25,52 zł  31,90
Zofia Nałkowska. Kobiety.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 23,40 zł  26,00

BANNERY

kotwica FORUM GILDII TAJEMNIC

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

RECENZJE KSIĄŻEK

NAJNOWSZE WYWIADY

NAJNOWSZE GALERIE

NAJNOWSZA PRASA

ARCHIWUM NEWSÓW

W poszukiwaniu Daisy

Data publikacji artykułu: 7 września 2006
Autor: Ewa Wiśniewska

Od ponad półwiecza szukali jej chyba wszyscy: Polacy, Niemcy i Rosjanie. Poszukiwacze skarbów i mocnych wrażeń, historycy, literaci, turyści. Różne kierowały nimi pobudki. Jedni szukali jej, marząc o legendarnym skarbie, inni chcieli po prostu złożyć kwiaty i przystanąć na chwilę w miejscu, w którym spoczęła Księżna Daisy von Pless, ostatnia Pani na zamku Książ.

Dziś, po ponad 60 latach od jej śmierci, członkowie rodziny Hochbergów zgodzili się ujawnić znane tylko im informacje dotyczące śmierci pięknej Stokrotki. Wnuk Księżnej, Bolko, przyjechał do Polski, by przy okazji uroczystości przekazania tytułu rodowego rozwiać jedną z tajemnic Dolnego Śląska i zdradzić miejsce pochówku swej babki. Kobiety, którą bez wątpienia uznać można za ikonę jej czasów.

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless (z domu Cornwallis-West) urodziła się i wychowała w Anglii. Smukła, piękna blondynka o jasnoniebieskich oczach, robiła wrażenie nie tylko swą nieprzeciętną urodą. Była inteligentna, oczytana, nie bała się publicznie zajmować stanowiska w sprawach uważanych wówczas za typowo męskie. Zawsze elegancka i kobieca, była jedną z najbardziej adorowanych kobiet ówczesnej arystokracji. Pretendentów do ręki młodziutkiej Daisy nie odstraszała nienajlepsza sytuacja finansowa jej rodziny. Brak pokaźnego posagu rekompensowało im jej znakomite pochodzenie, gdyż skoligacona była z rodami panującymi w całej Europie. Do dalszych krewnych księżnej należał m.in. Winston Churchill, przyjaźniła się z cesarzem Wilhelmem II i jego żoną Luizą.

Gdziekolwiek się pojawiała, budziła powszechny zachwyt i uwielbienie. Trudno się więc dziwić, że jej urokowi uległ także hrabia Hochberg, który po krótkiej znajomości poślubił dziewiętnastoletnią wówczas dziewczynę. Do wybuchu I wojny światowej życie młodej Angielki przypominało bajkę. Hrabia Hochberg spełniał wszystkie zachcianki młodej żony. Daisy podróżowała po całym świecie, strzelała do lwów w Afryce i błyszczała na najdostojniejszych salonach Paryża, jeździła konno i grała w ruletkę. Trudno było zatrzymać ją w miejscu. Zamknięta w czterech ścianach pałaców czuła się jak w więzieniu.

Gdy nadeszły dni wojny, Lady von Pless zaangażowała się w niesienie pomocy ofiarom wojennej pożogi. Do rządów państw uwikłanych w walki wysyłała dramatyczne apele o ludzkie traktowanie jeńców wojennych, pracowała w pociągach sanitarnych na wielu frontach Europy. Z wrodzonym wdziękiem i dobrocią zajmowała się z jednakowym poświęceniem każdym rannym człowiekiem, niezależnie od tego, po której stronie konfliktu walczył. Razem z końcem wojny nastał też koniec małżeństwa Hochbergów. Były mąż księżnej ponownie się ożenił, ona zaś w raz z czworgiem dzieci pozostała w Książu, ale zamek i posiadłości coraz ciężej było utrzymać. Wkrótce wszystkie pomniejsze dobra rodziny skonfiskował za długi skarb państwa, a księżna, samotnie już, nadal trwała w dobrach książańskich.

Tam zastała ją druga wojna światowa. Znamienne jest, że nawet SS-mani, którzy wkroczyli do Książa, by zaanektować go na nową kwaterę Hitlera, odnosili się do niej z niespotykanym wręcz szacunkiem, mimo iż nie była ona zwolenniczką ani samego Wodza, ani też głoszonych przez niego idei.

Wiadomo było że Księżna von Pless zmarła w osamotnieniu, dzień po swych 70 –tych urodzinach. Niedawno odnaleziono w wałbrzyskim archiwum akt zgonu, co do którego autentyczności nie ma żadnych zastrzeżeń. Napisano w nim: księżna Maria Teresa Oliwia von Pless zmarła 29 czerwca 1943 roku o godzinie 19.30, w wałbrzyskiej willi na Friedlanderstrasse 43. Przyczyna śmierci – zatrzymanie krążenia. Jest tu też notka dotycząca pogrzebu księżnej. Według archiwaliów miał się on odbyć w dniu 3 lipca 1943, w rodzinnym mauzoleum Hochbergów, położonym na terenie książańskiego parku. Dalej nic nie jest już jasne, ponieważ zwłok księżnej nie ma w miejscu, w którym powiiny spoczywać.

Poszukiwacze i historycy od lat gubią się w domysłach i hipotezach. Jedni są zdania, że zwłoki księżnej zbeszcześcili Rosjanie, którzy wyzwalając Dolny Śląsk, wkroczyli również do Książa, drudzy twierdzą, że zanim do tego doszło, służba, która uwielbiała swą Panią, przeniosła jej trumnę w bezpieczne miejsce. Dziś wiemy już, że zbeszczeszczone przez Rosjan zwłoki pięknej Daisy pod osłoną nocy przeniesione zostały na ewangelicki cmentarz w Wałbrzychu, który dziś już nie istnieje. W jego miejscu biegnie teraz obwodnica wałbrzyska, obok stoją bloki.

Choć miejsce ostatniego spoczynku tej niesamowitej kobiety jest już znane, to nie oznacza to wcale rozwiązania całej tajemnicy. Odpowiedzi, które znamy rodzą bowiem kolejne pytania.

Dlaczego wnuk Lady von Pless przez tak wiele lat utrzymywał, że nie ma pojęcia o miejscu spoczynku jej szczątków? Dlaczego akurat teraz postanowił wyznać tak długo skrywaną prawdę? I wreszcie...czemu ją skrywał?

Wyjaśnienie jest podobno bardzo proste. Według opowieści żyjących dziś mieszkańców Książa, Daisy pochowana została w swych legendarnych perłach. Sześciometrowy sznur nieskazitelnych pereł mógł być nie lada gratką dla złodziei i rabusiów. Wystarczy spojrzeć na stare fotografie, na których Daisy niejednokrotnie uwieczniana była w tym niezwykłym naszyjniku. Jego wartość, także historyczna, byłaby dziś nie do opisania. Dla większości ludzi, których zafascynowała Pani Książa, naszyjnik byłby bezcenny. Jednak od zakończenia wojny, nie wypłynął on na żadnej aukcji ani w żadnej galerii. Nikt nigdy nie natrafił na jego ślad. Tym bardziej dziwne wydają się zapewnienia Bolka, że zachowując tajemnicę chciał ochronić zwłoki przed grabieżą i zbeszczeszczeniem. Nie ma przecież żadnego sposobu, aby nawet najlepszy złodziej czy historyk miał możliwość dokładnego zlokalizowania miejsca pochówku księżnej na nieistniejącym już cmentarzu...

Smutną wydaje się myśl, że jedna z najbardziej fascynujących kobiet tamtych czasów spoczywa bez należnego jej szacunku i splendoru, w miejscu, w którym nikt nigdy by jej nie szukał. W miejscu, po którym połowa mieszkańców Wałbrzycha przechodzi przynajmniej raz w tygodniu. Dla miłośników Dolnego Śląska, dla poszukiwaczy i eksploratorów, odkrycie miejsca pochówku Księżnej Hochberg von Pless było siłą napędowa do wszelkich działań. I dla wielu nią pozostanie. Dopóki jej zwłoki nie zostaną ekshumowane i rozpoznane ponad wszelką wątpliwość, wielu ludzi wierzyć będzie, że Daisy von Pless i jej przeklęte, jak wierzyła, perły, spoczywają gdzieś na terenie Książa, między ukochanymi przez nią kwiatami. Gdzieś za żelazną bramą ogrodów, po których niegdyś w towarzystwie szesnastoosobowej świty przechadzała się ostatnia Pani Książa.

--

fotografia: Daisy Hochberg von Pless, Taniec na wulkanie, wyd. Arcana