Paul Craig Roberts, były wydawca "Wall Street Journal" i doradca prezydenta Ronalda Reagana dołączył ostatnio do głosów powątpiewających w oficjalną wersję wydarzeń z 11 września 2001 roku. Powołuje się on na
raport opublikowany 30 stycznia przez organizację naukowców o nazwie
Scholars For 9/11 Truth, w którym wymienia się najważniejsze zagadnienia, budzące wątpliwości na temat ataków na World Trade Center i Pentagon. Roberts nie przyklaskuje paranoicznym tropicielom spisków i nie twierdzi, że żadna ze stron ma w 100% rację. Zauważa jednak słusznie, że w świetle ujawnionych kłamstw George W. Busha i jego gabinetu (podsłuchiwanie obywateli bez nakazu sądu, sfabrykowanie dowodów będących pretekstem do ataku na Irak itd.) uzasadnione jest twierdzenie, że rząd USA nie powiedział całej prawdy także odnośnie 11 września - szczególnie w świetle nie cichnących głosów kwestionujących oficjalną wersję wydarzeń. Roberts oskarża tzw. liberalne amerykańskie media, że tak naprawdę nie robią nic aby doszukiwać się prawdy, a ich krytyka Busha jest powierzchowna. Jego tyrada, zatytułowana
Who will save America? My Epiphany poświęcona jest właśnie temu zagadnieniu - prasa, radio i telewizja w USA znajduje się w rękach kilku koncernów, które pomagają utrzymać
status quo, patrząc przez palce na coraz wyraźniejsze ograniczanie wolności słowa i swobód obywatelskich w tym kraju. Z pewnością takie ostre słowa, padające z ust człowieka będącego twórcą sukcesów prezydenta Reagana zmuszają do refleksji. Co z tego, jeśli jego artykuł ukazał się w niszowym, niezależnym magazynie "Counterpunch"...