"ComiKKKomancja"


Szukałem ich już od pół godziny, wciąż nie mogąc dopatrzyć się miejsca ich pobytu. Zaczynałem się pocić. Ja rozumiem, że ekspedienci EMPIKu chodzą w samych podkoszulkach, ale na Yog-Sothotha! Jest zima!!! Klienci walą do środka wprost z zaśnieżonych ulic. W grubych kurtkach, w czapkach, w podwójnych parach skarpet. Czułem, jak tłuszcz gotuje mi się pod skórą, a para próbuje wydostać się przez pory mojej skóry. Na dodatek wciąż nie mogłem ich znaleźć. Złapałem więc najbliższe nagie ramię (czyli pracownika EMPIKu) i przyciągnąłem do siebie."Gdzie leżą komiksy?"W odpowiedzi głowa kiwnęła w kierunku stojącej nie opodal półki. Puściłem ramię i odwróciłem się na pięcie. Nigdy nie rozumiałem planu, według którego rozkładane są tutaj artykuły i pewnie nigdy tego nie zrozumiem, ale tym razem byłem naprawdę zaskoczony. Co bowiem mają wspólnego komiksy z sąsiadującą z nimi stertą różowych czasopism dla nastoletnich panienek? Powinny leżeć w okolicy Wiedzy Tajemnej lub Nexusa. Przypominając sobie, jaki zamierzam odprawić rytuał, chwyciłem wybrany tytuł i wydarłem z niego magnes. Komiks schowałem pod kurtką i wyszedłem.Strzeż się skurwielu. Nie pieprzy się z chaotami! Już ja cię tego nauczę.

minx_toilet ComiKKKomancja zalicza się do jednej z najciekawszych form magii XX wieku, magii chaosu (zresztą wszystkie inne systemy magiczne także są formą magii chaosu... choć się do tego nie przyznają). Jak sama nazwa podpowiada, jej natura polega na wykorzystywaniu techniki i energii komiksu. Nie należy jej jednak mylić z Komikomancją, której istotą są dowcipy.

Co komiks ma wspólnego z magią? O wiele więcej, niż można przypuszczać. I nie chodzi tu o złego maga, który rzucił klątwę na Spidermana. XX wiek, a dokładniej jego druga połowa, zawdzięcza swój wygląd i charakter właśnie komiksowi. To w nim odbijają się nasze pragnienia (świadome lub też podświadome), to w jego przekaz wierzą miliony ludzi, to on manipuluje słowem i obrazem (podstawowe narzędzia każdego maga), to on kształtuje całą dzisiejszą kulturę (na dobre lub złe). To zdumiewające, jak późno odkryto jego magiczne zastosowanie.

grantm_bw Swoje spotkanie z magią zawdzięczam właśnie komiksowi. A dokładniej Grantowi Morrisonowii jego Invisibles. To właśnie ta pozycja stała się sztandarowym przykładem na wykorzystanie komiksu w magii i magii w komiksie. Przede wszystkim cała jego historia, fabuła i bohaterowie, obracają się w świecie podziemnej magii. Kontrkulturowe nawiązania wypełniają każdy panel. Morrison z nici własnego doświadczenia, a także słów, myśli i idei pozostawionych przez Williama S. Burroughsa, J.G.Ballarda, Kena Wilbera, Genesisa P'Orridge'a, Aleistera Crowley'a, Terrence'a McKenne, Douglasa Rushkoffa, Timothy'ego Leary'ego i setki innych, uplótł nadzwyczaj ciekawy i jednocześnie piękny wzór.

Tworzył go, korzystając ze wszystkich technik magicznych, do jakich tylko miał dostęp. Od automatycznego pisania, poprzez sesje LSD, po karty Tarota i I Ching. Fabuła opowiada na pozór banalną historię bitwy pomiędzy Złymi Bóstwami kontrolującymi dzisiejszą rzeczywistość (których awatarami/manifestacjami na ziemi są jest np. Microsoft, McDonald's, politycy, etc.), a podziemną organizacją tytułowych Niewidzialnych, ezoterrorystów walczących w imię Wolności. Ale fabuła to tylko powierzchnia, bowiem komiks Morrisona to także swoisty test Rorschacha, podświadome odwoływanie się do pewnych form i symboli. Przykład: czytając jeden z odcinków, w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że bohaterom zdarzy się coś złego i tak się faktycznie stało (mniejsza o szczegóły). Nie mogłem zrozumieć, jak mogłem to przeczuć/przewidzieć. Dopiero dokładna analiza kadrów poprzedzających ów zły incydent, odpowiedziała mi na to pytanie. Jeden z bohaterów leżał nałóżku, co możesamo w sobie jeszcze niewiele oznacza. Ale rysunek tej postaci, jej ułożenie rąk, nóg, w końcu jej ułożenie względem perspektywy czytelnika... wszystko to wyglądało dokładnie, jak odwrócona karta Tarota przedstawiająca Wisielca. Tego jest więcej. O wiele więcej.
 

invisibles 

Invisibles dla samego autora od początku był także hiper-sigilem. Czymś, co zmieni jego życie na zawsze. Główny bohater (a dokładniej: po części wszyscy bohaterowie) to alter-ego samego autora, który dokładnie zaplanował miejsca, postacie i zdarzenia, z którymi był/jest/będzie/chce być związany. Trzeba było to jeszcze tylko naładować. I z tą prośbą Grant zwrócił się w odpowiedziach na listy do swoich czytelników, gdzie zachęcał wszystkich do masturbacji i medytacji nad samym komiksem (to właśnie wtedy pierwszy raz spotkałem się z terminami magia chaosu i sigile... z terminem masturbacja spotkałem się o wiele wcześniej).

Mógłbym jeszcze tak długo opowiadać. Invisibles jest dla mnie nie tylko świetnym komiksem, ale także dobrym podręcznikiem magii chaosu. A przede wszystkim pokazuje, jaką mocą dysponuje forma komiksu. Należy także zauważyć, jakim powodzeniem cieszy się ten tytuł wśród takich ludzi, jak Genesis P. Orridge, Douglas Rushkoff, czy całej ekipy ludzi z DisInfo... jakieś wątpliwości?

alanmoore_bw Obok Granta, inną, nie mniej ważną postacią wśród chaotów zajmujących się komiksem, jest Alan Moore, jeden z najpoważniejszych londyńskich magów. Może jego dzieła nie są tak bezpośrednie, jak jego kolegi, ale są nie mniej potężne. Z czego za jeden z dowodów posłużyć może Watchmen - tytuł, o którym mówi się, iż zmienił cały dotychczasowy świat komiksowy. Alan pracuje także nad komiksową biografią Austina Osmana Spare'a oraz myśli nad opracowaniem osobnego komiksowego grimoire'u, będącego pamiętnikiem swoich doświadczeń magicznych oraz poradnikiem magii. A oto kilka zdań Alana na temat ComiKKKomancji:

Przez kilka ostatnich lat zdołałem wymyślić kilka hipotez co do natury komiksu. Zawsze rozumiałem, że komiks jest formą najskuteczniej prezentującą informację w sposób łatwo absorbowalny i zapamiętywalny. Ale dopiero niedawno poznałem możliwe powody, dla których tak właśnie się dzieje. Być może słowo jest środkiem wyrazu lewej półkuli mózgowej, a obraz używany jest przez pre-werbalną prawą połowę. Może powodem skuteczności komiksów jest fakt, że jednocześnie stymulują obie półkule. Strzelamy z dwóch cylindrów. Jest to dla mnie ciekawy temat; temat, który wiąże się z magicznymi praktykami - to jest interakcja pomiędzy racjonalną lewą półkulą i magiczną prawą półkulą mózgu.

Jak korzystać z ComiKKKomacji?Wydawanie własnych pozycji na naszym rynku jest praktycznie samobójstwem, a więc wielotysięczna publika zdolna naładować nasze komiksowe sigile, pozostaje raczej w sferze marzeń (choć - jeśli wszyscy nad tym"popracujemy", może i to się zmieni). Pozostają więc niezależne produkcje, ziny, internetowe strony... albo produkty pochodne, jak wlepki autobusowe/tramwajowe. Oczywiście, wszystko to w wypadku, jeżeli sami chcemy zająć się tworzeniem. Jeśli jednak nie mamy ani chęci, ani talentu... pozostaje nam skorzystać z mocy wydanych już tytułów.


Po co przywoływać Azathotha? Po co silić się na wiarę w niezrozumiałe Bóstwo, którego imienia nie potrafisz nawet wymówić? Dlaczego nie sięgać po archetypy bohaterów komiksowych? Chcemy prawdziwej siły? Mamy Supermana. Chcemy, aby sprawiedliwości stało się zadość? Stańmy na dachu i przywołajmy Człowieka Nietoperza. Chcemy poprosić o pomoc siły natury? Potwór Z Bagien albo Kapitan Planeta. Komiksowych bohaterów są tysiące. Tak, to głupie, śmieszne i naiwne - ale skuteczne. A jeśli nawet nie... nie zaszkodzi spróbować, prawda? Super-bohaterowie są równie dobrzy i potężni, co np. Bóstwa z Mitów Lovecrafta. A już na pewno w ich istnienie wierzy o wiele więcej osób.

Jeśli karty Tarota są dla Was mało czytelne, po prostu wydrzyjcie z komiksów kadry najlepiej do Was przemawiające i z nich stwórzcie swój własny model wszechświata. To nie jest trudne.

Z jakich komiksów najlepiej korzystać? Dobrych. To nie musi być wcale coś intencjonalnie odwołujące się do ComiKKKomancji (jak wspomniany wyżej Invisibles, czy Shade, The Changing Man). Wystarczy komiks, o którego mocy jesteśmy sami przekonani. Polecam zwłaszcza serię Batman, ze względu na swoją dość szczególną i silną symbolikę oraz grupę znakomitych grafików i pisarzy. Odradzam jakiekolwiek eksperymenty z mangą, zwłaszcza z Pokemonem. Miernota tego stylu i pedofilskie zapędy nią kierujące, tylko zgwałcą energie, którą zechcecie wykorzystać. Co do Pokemona... jest to zbiór istot, których znaczenia nie pojmują sami autorzy, więcej lepiej sobie odpuścić niebezpieczne zabawy z Niewiadomą. Zwłaszcza, że rozprzestrzenia się jak zaraza.

Hail Eris & Halo (telecommunication goddes)!



blog comments powered by Disqus