"Chemtrails" - zagadkowe smugi kondensacyjne

Autor: Kormak

Od kilku lat w USA furorę robi w kręgach teoretyków spisku temat zagadkowych smug kondensacyjnych, pozostawianych przez wojskowe i pasażerskie samoloty, których przeznaczenie czy skład chemiczny nie jest znany. Fakt, że rząd USA nabiera wody w usta i udaje, że o niczym nie wie, podkręca tylko gorącą atmosferę wokół zjawiska i przyczynia się do powstawania coraz to nowych hipotez na ten temat. Samo słowo chemtrail to zlepek od słów chemical trail, czyli chemiczny ślad. Jako że brakuje mi odpowiednika w języku polski, w dalszej części artykułu posługiwać się będę oryginalną anglojęzyczną nazwą.

chemtrail01Chemtrails podobnie jak zwykłe smugi zawisają i ciągną się po niebie, tworząc formacje podobne do chmur cirrusów, ale najczęściej tworzą się niżej. Poza tym jeśli spojrzeć na nie, to padające światło słoneczne załamuje się podobnie jak w plamie ropy, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy.

Chemtrails układają się (są rozpylane) w zauważalne wzory, najczesciej krzyżują się pod różnymi kątami, tworząc szachownice, zachodzą na siebie, przecinają się etc. Często tworzą np. X. NIektórym obserwatorom przypomina to starannie zaorane pole, od horyzontu do horyzontu. Po kilku godzinach smugi te zaczynają opadać, ich kształty rozrzedzają się. Co najważniejsze, opad pozostały po nich wywołuje u mieszkańców pobliskich terenów przeróżne schorzenia, będące najwyraźniej alergiczną reakcją na substancje, z których chemtrails są zrobione (duszności, bóle głowy, wysypka etc.)

Odpowiedzialnością za te smugi najczęściej obarczane jest wojsko. Nie jest przypadkowe, że w 1998 roku (wówczas to fenomen chemtrails zaczął przybierać na sile i stał się zjawiskiem ogólnokrajowym) armia amerykańska wprowadziła nową grupę chemikaliów do paliwa lotniczego o nazwie JP-8+100. Większość skatalogowanych przez organizacje zajmujące się tym zjawiskiem smug pochodzi z maszyn wojskowych, latających nad całym terytorium USA. Nowe paliwo oznacza wielkie oszczędności dla armii - nowe dodatki zwiększają cieplną stabilność podstawowego paliwa JP-8 i znacznie zmniejszają jego zanieczyszczenie i koksowanie - ale za cenę czystego nieba i być może rosnącej fali alergicznych reakcji na chemikalia.

chemtrail02 Dla niektórych amatorów teorii spiskowych jasne jest, że w ten sposób rząd USA rozpyla tajemnicze substancje. Celem tego ma być ochrona obywateli przed nieznanym zagrożeniem, inni twierdzą, że obywatele amerykańscy traktowani są jak króliki doświadczalne (a agencje rządowe w USA mają długą, ponurą historię podobnych operacji). Podobne smugi zaobserwowano na zdjęciach satelitarnych Zatoki Perskiej w trakcie Operacji Pustynna Burza - czy chodziło o ochronę przed domniemanym atakiem biologicznej broni Saddama Husajna, czy taką bronią potraktowano Irakijczyków?

Dr James Baker z University of Michigan na zlecenie rządu opracował przy użyciu nanotechnologii olejopodobną ciecz, która zabija wąglik i inne śmiercionośne bakterie z arsenału broni biologicznych, jakimi mogą posługiwać się terroryści (jak i przeciwnik podczas wojny). Według Bakera ciecz ta może zostać bezpiecznie rozpylona na ludzi. Stąd wielu spiskologów wnioskuje, że chemtrails mogą być ochroną przed domniemanym atakiem terrorystycznym (np. kilka lat temu FBI udaremniło atak w nowojorskim metrze, podczas którego do szybów wentylacyjnych terroryści zamierzali wpuścić bakterie wąglika). Jednak badacze ze strony www.chemtrails.org kontaktowali się z dr Bakerem i ten wykluczył podobne użycie swojego wynalazku, gdyż posiada jedynie niewielką ilość tej substancji, a DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency - agencja, wchodząca w skład Departamentu Obrony, zajmująca się badaniami nad technologiami ważnymi z militarnego i obronnego punktu widzenia) nie posiada formuły pozwalającej na jej wytworzenie.

chemtrail04 Nie jest to jedyny projekt badań nad obroną przed bronią biologiczną, nad którym roztacza opiekę DARPA, a co za tym idzie, Departament Obrony (Department of Defense). Na przykład kalifornijska firma Maxygen, Inc. otrzymała fundusze rzędu $6,753,064 na badania. Maxygen proponuje użycie zarodników bakterii z rodziny bacillus (Wszystkie gatunki należące do tej rodziny wytwarzają zarodniki oporne na zabiegi odkażające i dlatego stanowią one główny problem przy sterylizacji narzędzi lekarskich, materiałów opatrunkowych itp. Laseczki beztlenowe wytwarzają również silne jady zewnątrzkomórkowe (ektotoksyny), które stanowią podstawę ich chorobotwórczości. Do beztlenowców należą m.in.: laseczki tężca, zgorzeli gazowej, jadu kiełbasianego, do tlenowców - laseczka wąglika) jako opary na aerozolu środek do przenoszenia m.in. szczepionek. Prace nad tym środkiem odbywają się w Redwood City w stanie Kalifornia, ukończone mają zostać we wrześniu 2002 roku. Więcej na temat tego projektu można dowiedzieć się na stronie SPAWAR, Centrum Kosmicznych i Morskich Systemów Wojennych (Space and Naval Warfare Systems Center).

Konsekwencje świadomego lub nieświadomego przyjmowania szczepionek opartych na materiale genetycznym takich groźnych bakterii mogą być bardzo poważne. A w USA już od czasów II Wojny Światowej istnieje długa tradycja testowania nowych broni na własnych obywatelach, bez ich wiedzy. Np. w 1950 roku amerykański stawiacz min rozpylił nad zatoką w pobliżu San Francisco chmury bardzo rzadkich bakterii z rodziny serratia, w rezultacie czego 11 osób hospitalizowano, a 1 zmarła. Ofiary tego eksperymentu zaskarżyły rząd, w rezultacie czego wyszło na jaw, że w latach 1950-1969 dokonano około 300 podobnych testów na wolnym powietrzu. Badacze rozpylali zarazki nawet w takich miejscach, jak nowojorskie metro czy... Pentagon! W 1972 r. rząd USA oficjalnie zaprzestał podobnych badań, jednak nieoficjalnie prace trwają nadal, tym razem stosuje się również zdobycze inżynierii genetycznej. I tak w 1986 roku filadelfijski Instytut Wistar przy pomocy genetycznie zmodyfikowanego wirusa wścieklizny zaatakował argentyńskie bydło. Podobny eksperyment Uniwersytet w Oregonie przeprowadził w Nowej Zelandii. Wojsko ponoć tylko szukało szczepionki przeciwko śmiertelnym wirusom...

Inną teorię na temat pochodzenia i przeznaczenia chemtrails ma Michael Mac Donnough i Brent Parker z www.chemtrails.org (Internetowego centrum badań nad chemtrails). Otóż w maju 1999 roku NASA zanotowała nienaturalną aktywność wiatru słonecznego. Informacji tej nie podano do publicznej wiadomości. Oto obraz wpływu wysoko naładowanych cząsteczek na pole magnetyczne Ziemi:

chemtrail03

Część mocno naergetyzownaych cząsteczek z korony Słońca miało dotrzeć aż do górnych warstw atmosfery, co odnotowały satelity. Być może chemtrails są rozpyloną warstwą ochronną, pochłaniającą szkodliwe promieniowanie słoneczne? Być może w przyszłoście, kiedy efekt cieplarniany i dziura ozonowa da się mocniej we znaki na całej kuli ziemskiej, takie opryski staną się ponurą koniecznością na skalę globalną. Istnieje nawet stosowny patent zarejestrowany w Urzędzie Patentowym marynarki Wojennej USA..

Ponadto David B. Chang z Los Alamos opatentował wynalazek mający zastosowanie dokładnie zgadzające się ze scenariuszem zasugerowanym przez MacDonnough'a i Parkera.  Wynalazek ma wykonać Hughes Aircraft Company.

To tylko kilka z teorii na temat chemtrails. Istnieją o wiele bardziej zwariowane, wiążące smugi kondensacyjne z UFO, masonerią, alchemią, a nawet z ... runami! Niektóre ze smug układajać się mają w tajemne masońskie symbole lub znaki z alfabetu runicznego. Ale to już zupełnie inna historia...



blog comments powered by Disqus