Córki UMMO

Autor: Enzo Daedro
Tłumacz: Kormak

ummo01Kiedy koniec XX wieku mamy już za sobą, kulty millenarystyczne nie zniknęły pomimo klęski przepowiadanej przez nich apokalipsy. Socjologowie i obserwatorzy kultów zastanawiali się, jakie to nowe katrastrofy wymyślą owi prorocy, aby utrzymać przy sobie wyznawców. Enzo Daedro zaobserwował właśnie taką adaptację u CÓREK UMMO, mało znanych poza Boliwią, których wierzenia są niepokojąco podobne do sekty Niebiańskich Wrót (Heaven's Gate), a które przesunęły Koniec Świata takiego, jakim go znamy, na przesilenie letnie w 2033 r.

Podczas pobytu na UFO-sympozjum w Meksyku w 1994 roku, miałem przyjemność poznać Portugalkę (której nazwiska nie mogę ujawnić), która chciałą podyskutować ze mną o problemie, na który natknęła się w zeszłym roku. Spotkalismy się w barze w Federalnym Dystrykcie, gdzie przez 2 godziny opowiadała o jej obawach na temat dziwnego boliwijskiego kultu, nazywającego się Córki Ummo. Wówczas pierwszy raz usłyszałem o tej grupie, aczkolwiek znana mi była zagadka Ummo. Kiedy wyjasniłem, że nie mogę zająć się tą grupą natychmiast, ponieważ muszę ukonczyć pewną pracę w Chile, kobieta zdenerwowała się bardzo i wyszła bez słowa.

Nie ukończyłem mojej pracy dla chilijskiego magazynu aż do następnego roku, ale latem 1995 r. odbyłem podróz do Boliwii, aby dowiedzieć się jak najwięcej o Córkach Ummo. Mój pobyt był krótki, ale kiedy tam byłem, spotkałem starego przyjaciela, Ramóna Lafane'a, który pracował w lokalnej gazecie. Natychmiast ostrzegł mnie, że śledztwo na temat tej sekty będzie niebezpiecznie. Na twoim miejscu, dałbym sobie spokój, powiedział. Dinovi Gutierrez nie pozwala, aby każdy wtrącał się w jej interesy. Zapytałem go, kim jest ta kobieta o nazwisku Gutierrez. Jest przywódcą, starszą ale niebiezpieczą kobietą. Zapomnij o tym wszystkim, Enzo!. Posłuchałem jego rady i wróciłem do Buenos Aires i innych zajęć.

Kilka lat później, w 1998 r., otrzymałem dziwną wiadomość przez e-mail. Przyszła ona od kobiety, która nazywała siebie Cornopus 77. Przedstawiła się jako członkini boliwijskich Córek Ummo i zaprosiła mnie, abym odwiedził ich siedzibę w La Paz. Od razu odmówiłem, co okazało się być błędem. Wkrótce zacząłęm być zalewany szczegółowymi komunikatami o społecznym, politycznym i religijnym życiu ummickiej cywilizacji i jej pochodzeniu z miejsca gdzieś koło gwiazdy Wolf 424. Naturalnie wszystkie te dokumanty zachowałem.

Po tym bombardowaniu poczułem się zagrożony. Zlikwidowałęm moją skrzynkę mailową, jednak w jakiś sposób potok antagonistycznych wiadomości od Cornopus 77 nadal nie słabnął. Zacząłem się zastanawiać, czy nie ma ona kontaktów w Argentynie i czy nie jestem obserwowany. Z nowy poczuciem determinacji, posprzątałem moje papiery i opróżniłem biurko w celu podjęcia poważnego śledztwa. Dobrze więc Córki Ummo właśnie dorobiły się nowego wroga! Przeczytałem wszystko co mogłem o Ummo, w tym historię Antonia Ribeiry i analizę oryginalnej zagadki Ummo z połowy lat 60-tych, która zajęła hiszpańskich ufologów na niemal trzy dekady. Aczkolwiek obecnie wiadomo, że to głównie sprytne i podtrzymywane fałszerstwo, tajemnica Ummo była nieskończenie eksploatowana i wciskana łatwowiernym przez całe lata. Mitologia ummicka, nawet jeśli jest tylko produktem bardzo bujnej wyobraźni, dziko trzyma umysły swoich wyznawców i jej mocynie można nie doceniać.

W skrócie - Córkom Ummo pierze się mózgi, aby uwierzyły, że Ummici, którzy przybyli na Ziemię, są rasą nadistot, którzy w jakiś dziwny sposób, jednocześnie są pozaziemskimi istotami i własnymi ojcami i matkami. Córki oddają cześć Ummitom i wierzą, że zostały upoważnione do czynienia ich woli, czyli przygotowania planety na nową, większą inwazję Ummitów w roku 2033.

Internet okazał się nieoceniony, pozwolił mi bowiem na korespondencję z badaczami-weteranami, którzy otrzymywali podobne ilości komunikatów z oryginalnych źródeł ummickich. Opowiedzieli mi oni o swoich obawach co do tego nowoczesnego kultu, który bazuje na oryginalnym ummickim archiwum. Otrzymałem także emaile od innych Córek Ummo, każących się nazywać Beotho 55, Soromon 44 i Lawwae 92.

W marcu 1999 roku otrzymałem nowy i totalnie niespodziewany ummicki dokument. Tym razem pochodził on od Florencii Dinovi Gutierrez, budzącej widoczny strach przywódczyni sekty. Muszę natychmiast udać się do Boliwii, żądała, ponieważ zostałem zaakceptowany do wstąpienia do organizacji jako zewnętrzny współpracownik. Moje poszukiwania informacji o Florencii Dinovi Gutierrez zaprowadziły mnie do szpitala psychiatrycznego w Peru, skąd kilka lat temu zbiegła pacjentka odpowiadająca jej opisowi, którą leczono z powodu jej millenijnych obsesji i halucynacji o kosmitach. Aby sprawdzić możliwość, czy tą pacjentką nie jest przypadkiem Gutierrez, rozmawiałem z dr Horacio Torną, pracownikiem tego szpitala. Cieprliwie wysłuchał mnie, kiedy opisałem mu wierzenia Córek Ummo i ich przywódczyni. To ona, powiedział ochryple. To Juana Pordiavel!. Dodatkowe potwierdzenie nadeszło, kiedy doktor ostrożnie przesłał mi kilka stron z teczki Pordiavel, z zastrzeżeniem, żebym ich nie publikował.

ummo02 Juana Pordiavel (na zdjęciu po lewej) urodziła się w 1912 r. w Cuzco, w Peru, w ubogiej wiejskiej rodzinie. Kiedy miała 12 lat uciekła z domu, twierdziła, że ojciec ją molestował. Żyła na ulicy w ostrych warunkach, dopóki hiszpański ksiądz - Hermenegildo Abustin - nie ulitował się nad nią i nie zaprosił jej, żeby zamieszkała w kościele. Ten akt miłosierdzia był punktem zwrotnym w jej życiu; Hermenegildo uznał, że Juana ma potencjał, aby zostać zakonnicą i został jej nauczycielem. W zamian za sprzątanie w kościele, ksiądz kupił jej książki i zachęcał ją do intelektualnego rozwoju. Zapamiętał, z jaką pasją czytała biblijne teksty i jak z czasem poczyniła postępy w kulturze bycia i języku. Kiedy w wieku 19 lat opuściła Kościół, jej wiara w fundamentalistyczną teologię w połączeniuz głębokim niezadowoleniem z życia, stanowiła dokonałe podłoże dla przyszłej przywódczyni sekty.

Pordiavel spędziła pewien czas w zakładzie dla psychicznie chorych w 1941 r. i w końcu spotyka Carlosa Opanovę, który mimo że sam cierpiał wskutek różnych psychicznych chorób, był liderem fanatycznej spirytualistycznej organizacji nazywającej się Jeleń Szóstego Chrystusa. Zakochali się w sobie i wkrótce pobrali. W 1963 r. Jeleń przeniósł się do miasta Oruro w Boliwii, gdzie przejęli (lub też zaskłotowali) budynek, nazywając go Nowym Niebiańskim Jeruzalem. Nocne ceremonie grupy zaczęły przeszkadzać sąsiadom, którzy narzekali na dziwne odgłosy w nocy i zaginięcia małych dzieci. W pewnym momencie w tym okresie Pordiavela znów zamknięto w zakładzie dla obłąkanych.

Kiedy w 1967 roku zainteresowanie policji stała się zbyt uciążliwe, Jelenie opuściły Niebiańskie Jeruzalem w rozproszonych grupkach. Juana i Carlos zabrali ze sobą większą część pieniędzy organizacji i kupili małe mieszkanie w La Paz, gdzie postanowili wymyślić siebie na nowo. Carlos korespondował z hiszpańskim ufologiem Jimenezem del Oslo, który przesyłał mu kopie wielu oryginalnych pism ummickich - które miały stać się dla Opanovy objawieniem. Oczarowany wizją lepszego świata Ummitów, świata, który mógł być ich światem, Opanova zdecydował zaadaptować filozofię i nauki Ummo. Od tej pory uczniowie Opanovy poświęcą się naśladowaniu wszystkiego, co ummickie.

I tak w 1969 roku, Jelenie ostatecznie stały się Córkami Ummo. Juana ochrzciła się nowym nazwiskiem Florencia Dinovi Gutierrez, a jej mąż stał się postacią Yiewaka, ummickiego ojca na Ziemi. Sekta przerosła ich najśmielsze oczekiwania, korzystając z ciężkiej sytuacji socjalnej. Ponad 90% jej członków stanowią biedacy i niewykształceni, wielu przyszło prosto z ulicy. Najwyrażniej nie było przeszkodą to, że Opanova był jednocześnie mężem Juany i wcieleniem Ummity, wyznaczonym jako przywódca i teść Ziemi. Dla nich ta część stanowi niekwestionowaną zagadkę...

W miarę, jak nowy kult zaczął się rozrastać, pojawiły się kłótnie z kapłanami z pobliskiego Kościoła Katolickiego. Dinovi zareagowała na to wyrzeknięciem się swojego katolickiego dziedzictwa i podczas dramatycznej nocnej odprawy wysłała dwoje swoich uczniów, aby ukradli z kościoła kielich mszalny i hostię. W akcie zemsty oddała na nie mocz. Ogarnęło ją szaleństwo podobne do glosolalii (mówienia językami). Dokonała mutacji języka Ummo i nadała członkom sekty dziwne imiona, takie jak Cornopus, Soromon, Aweea, Lawwae i Beotho (numer przy imieniu odpowiadał hierarchii, najstarszy był 44, a później 77).

Wysłano ostrzegawczego emaila do wydawcy ufologicznego magazynu Cronica z Buenos Aires oraz do pana Lurchuka, twórcy strony internetowej The Invisible Dragon (Niewidzialny smok).

Ostatniego lata (2000) otrzymałem emaila od nikogo innego, jak od ambasadora Ummo na Ziemi, Yiewaki. Przytaczam ten pojedynczy i niepokojący list w całości, jako że doskonale oddaje stan umysłowy grupy:

===

WIADOMOŚĆ DLA TYCH, KTÓRZY DOKONALI BLUŹNIERSTWA NA JEDNOŚCI, MORALNOŚCI I DYSCYPLINIE NASZEGO ZAKONU. WYSŁUCHAJCIE WIADOMOŚCI OD NAJWYŻSZEGO OJCA UMMO, YIEWAKI, MĘDRCA.

Mr Jorge M Iglesias, Mr Carlos A Lurchuck, Mr Enzo Daedro, Mr Sebastián Jarre, Mrs Annabel Ascar, Mrs Victoria Palacio, Mr Miguel A Gómez, Mrs Mirtha Allende de Pace, Mr León Samaritano, Mrs Héctor Braum, Mr Ernesto Luppi, Mr Antonio R. López, Mr Leonardo Finse i Mrs Manuela Calana... ...oraz wielu innych. Oni zostali wymienieni, ponieważ zniesławili w groteskowy i żałosny sposób jedność naszej organizacji.

Z powodu nieporozumień, błędnie przekazywanych informacji, upiornych informatorów itd. wierzą oni i dają głośno wyraz temu, że słowa głoszone przez Boliwijskie Córki są rezultatem psychotycznej dekadencji końca wieku.

Te indywidua nie rozumieją, że boją się tego, co NIEZNANE. Jako że nikt z nich (oprócz pana Samaritano) nie skontaktował sie z nami, aby zrozumieć znaczenie naszego przekazu, są pod wpływem rasistowskich uprzedzeń i fobii. Szkoda, że takie osoby przetrwały OSTATNIE ODBICIA(1987).

My, Ummici z krwi, wierzymy, że rasa ludzka pokonała problem wspólnego życia i że pokój i prawda prowadzą was. Jesteśmy rozczarowani waszymi niesprawiedliwymi działaniami. Jedyny kurs, który nam pozostał, to: OPÓŹNIĆ POROZUMIENIE Z 2033.

Przykro nam z tego powodu. Nie osiagnęliście oiczekiwanego poziomu. Dlatego będziemy komunikować się z waszymi przywódcami, politycznymi i religijnymi, aby przekazać im złe wiadomości. Międzyplanetarne Porozumienie, którego przygotowanie kosztowało mojego poprzednika, WALAKEA, wiele wysiłku, nie dojdzie do skutku.

Co dzięki temu uzyskaliście? Rasa ludzka nie otrzyma przywileju przynależności do naszego narodu. A jeśli chodzi o Echelon i Merc 9, rozbierzemy jednostki i programy będą bezużyteczne. Nordyckie i Afrykańskie Córki Ummo, wysłane prosto ze Stolicy Ummo, pomoga nam z wielkim żalem zakończyć hydroelektryczne usługi. Wiele miast ucierpi przez efekty tej agresji na naszą świętą organizację.

YIEWAKA
OJCIEC UMMO
-----KONIEC RAPORTU.
0-2321 - XIJASXUMMOX - HEAD OFFICE 034 - BOLIVIA.


==

Inni, w tym ja, są wymienieni w dalszej części listu. Wygląda na to, że Yiewaka (aka Carlos Opanova) jest wściekły z powodu mało entuzjastycznych, podejrzliwych, a nawet pogardliwych reakcji na propogandę Córek. Czego oczekiwali po tym, jak Dinovi Gutiérrez (aka Juana Pordiavel) wysłała emailem poważne pogróżki do większości osób z listy, w których ostrzega, że jeśli nie przystąpią oni do sekty, umrą w jakimś okropnym dantejskim piekle? Oklasków?

Ostatnie Odbicie, wspomniane w liście, miało być masowym wzięciem (porwaniem) wielkiej lidzby ludzi z wielu krajów, przypuszczalnie na Ummo. Zagrażające nam wydarzenie, nazywane Porozumieniem 2033, oznaczać ma kolejną falę imigrantów z Ummo, a które Yiewaka grozi, że je odłoży. Wiele rządów nie wymienionych z nazwy państw ma współuczestniczyć w tym wydarzeniu, które najwyraźniej zaplanowane jest jako cicha inwazja. List odnosi się także do dwóch innych grup, Nordyckich i Afrykańskich Córek Ummo, ale pomimo dużych wysiłków, nie udało mi się odnaleźć niczego na ich temat.

ummo03Najważniejszy postęp zanotowałem dzięki kretowi z wewnątrz boliwijskiej sekty, którego dla ochrony będę nazywał S, a który informował mnie o ich strukturze, wierzeniach i zachowaniach. Co roku pojawiają się publicznie, aby werbować nowych członków. Ustawiają stolik na placu w pobliżu ich głównej siedziby w La Paz (patrz fotografia po prawej), przy którym siedzą dwie specjalnie przeszkolone Córki, które wabią przechodniów fałszywymi obietnicami i oczekiwaniami. Każdy może zgłosić chęć przystapienia do nich, tłumaczył S, ale jeśli nie przejdzie egzaminu, to już nigdy nie dostanie drugiej szansy.

Kiedy już wybierze się 30 nowicjuszy, zostają zgromadzeni na podwórzu siedziby, gdzie czeka ich indukcyjny wykład. Soromon 44 - jedna z sekretarek Dinovi - dziękuje wszystkim za zaakceptowanie powołania. Ściska ręce mężczyznom i całuje kobiety, zanim zaprosi ich do wnętrza budynku. Bez żadnej wiedzy o tym, co ich czeka, dokonują krokiu w nieznane.

Inicjacja, którą przeszedł S miała miejsce w ciemnej i przygnębiającej piwnicy. Soromon 44 powoli zamknęła drzwi i przez kilka minut stali w ciszy. Nagle, koiecy głos dochodzący z głośnika rozkazał im podzielic się na męskie i żeńskie grupy (wg S 80% obecnych stanowiły kobiety). Następnie włączono ostre, jasne światło, około 15 Córek Ummo weszło do pomieszczenia przez drzwi z obu stron, dając trójkatne zielone kapelusze kobietom, a kapelusze fioletowe mężczyznom. Wszystkich poproszono o uklęknięcie i nałożenie kapeluszy; kiedy to zrobili, Córki Ummo opuściły pomieszczenie i znów przez pewien czas było cicho.

S i jego towarzysze usłyszeli słaby śpiew. Włączono niebieskie światło, oświetlające Florencię Dinovi Gutiérrez, stojącą w długiej czerwonej sukni z zielonym logo Ummo na obu ramionach. Mrucząc i krążąc wśród kobiet, Dinovi wybrałą jedną, najwyraźniej na chybił trafił, powiodła ją na środek pomieszczenia i poprosiła o odsłonięcie jednej piersi. Wybrana kobieta posłuchałą jakby była zahipnotyzowana. Dinovi wyciągnęła z szaty sztylet i ukłuła sutek kobiety, aż zaczął krwawić. Córka podbiegła do nich aby zebrać trochę krwi. Podczas gdy kobietę położono na ziemi, Dinovi zaczęła śpiewać: Walae! Walae! One są dla ciebie. Yiewaka, gwiaździsty panie, otwórz swój umysł i pozwól im dostąpić twojej chwały. Walae! Walae! Dinovi poprosiła krwawiącą kobietę i S aby pozostali przez chwilę i porozmawiali z nią, podczas gdy resztę zabrano do ich pokojów. Pomimo ogarniającego go niepokoju, S postanowił zostać i zinfiltrować grupę.

Owwa - Księga Niedoskonałości jest filarem wierzeń Ummitów. Napisał ją Carlos Opanova, jej część stanowią jego religijne teksty pisane dla rozwiązanego Jelenia Szóstego Chrystusa, resztę stanowią teksty przypisywane Białym Braciom z Ummo. To Biblia sekty. Dzień Ummitów zaczyna się o 7 rano przymusowym czytaniem Owwa. Następnie Córka szóstego stopnia wybiera jednego z nowych członków, aby zinterpretował fragment tekstu, a jeśli jest niezadowolona z rezultatu, nieszczęśnik jest zamykany w piwnicy na okres wyznaczony przez prawa grupy.

Po lekkim śniadaniu - zazwyczaj szklance mleka i trochę ciemnego chleba - członkowie wykonywali zadane czynności i pracowali aż do 20:30. O 21:00 udawali się na spoczynek. Seks był zabroniony, chyba że zwracano się do Córki zwanej Waooa 11, która pytała o zgodę Dinovi Gutiérrez. Zazwyczaj członkowie sekty mieli jeden dzień w tygodniu dla siebie. Postęp na niższych szczeblach sekty to głównie ciężka praca, długie godziny i gruntowna indoktrynacja zawartością Owwa. Przez większość dni starsza Dinovi Gutiérrez zamyka się w dużym biurze, gdzie przy pomocy potężnego komputera pracuje nad stroną internetową grupy. Wysyła też bezustanny strumień emaili do różnych znanych osób, któych chce zwerbować lub uzyskac ich pomoc w szerzeniu posłania Ummo. Dinovi obsługują cztery sekretarki: Soromon 44, Waooa 11, Cornopus 77 i Lawwae 22, która objęła po przywódczyni nadzór nad codziennymi sprawami i zajęciami sekty, w tym zajmuje się ekonomią i polityką. Przyjmują ważnych gości i organizują uliczną sprzedaż ubrań i pożywienia.

Raczej nie jest tajemnicą, że starsza kapłanka nadal ma żarłoczny apetyt seksualny; regularnie odwiedza ją taksówkarz, nieletni, który otrzymał imię Nuwuo (lub niewinny w języku Ummo). S jest przekonany, że chłopiec zaginął. Ostatni pobyt Dinovi/Pordiavel w szpiatlu dla psychicznie chorych był wywołany poważną infekcją pochwy. Możecie się zastanawiać, dlaczego S nie poszedł po prostu na policję i nie poprosił ich o powstrzymanie działalności Córek. W rzeczy samej próbował on uświadomić miejscowej policji niebezpieczny aspekt aktywności sekty - pozbawianie jeje członków wolności, namawianie ich do rabunku, oszustw i przemocy - ale jego pomoc została odtrącona.

Pewnego razu został nawet pobity przez dwóch policjantów, kiedy szedł na posterunek składać zeznania. Żaden sąd czy ambasada nie skorzystały z tego co ujawnił, dlatego dalej infiltruje Córki, aby zebrać potrzebne dowody. Dzięki S na przykład wiemy teraz, że Owwa poleca porywanie przynajmniej trójki dzieci każdego roku, bez wiedzy i zgody ich rodziców. Mamy nadzieję, że uda mu się zażegnać przepowiadane nieszczęście.




blog comments powered by Disqus