Chuck Schramek - kolejny martwy bohater?

Autor: Kormak

chuck01Chodziłem z Jackie na długo zanim wyszła za Kennedy'ego, Onassisa i Boba Keeshana (Tak! Przez prawie rok była żoną kapitana Kangaroo!!!). Wszystkie te informacje zostały zapieczętowane i nie mogą zostać ujawnione opinii publicznej do roku 2079

Czy można brać poważnie człowieka, który pisze takie bzdury? Czy można brać poważnie człowieka, który wszędzie węszy spiski? Czy można brać poważnie badacza zjawisk paranormalnych, który w młodości celowo preparował fałszywe zdjęcia UFO? Cóż, ktoś wziął jego słowa go zbyt poważnie i teraz ten człowiek nie żyje.

Przez dobrych kilkadziesiąt lat Chuck Schramek (ur.27 grudnia 1950 r.) prowadził swoją błazeńską walkę z wiatrakami. Żartowniś uwielbiający kawały i fałszerstwa, ekspert w 47 dziedzinach (jak sam twierdził) jeszcze nie rozpoznanych przez naukę, ale także astronom - amator, fotograf i prowadzący przez ponad 32 lata audycje radiowe na temat UFO, rządowych spisków, etc. Wygląda to, jak by typowy świr, chciał zarobić na ludzkiej naiwności i popularności x-filowskich klimatów. Jasne, myśleć tak jest najłatwiej. Trudniej przebić się przez błazenadę i dotrzeć do naprawdę ciekawych informacji, których Schramek ujawnił wiele.

chuck02 Nazwisko jego stało się szerzej znane na świecie, kiedy to właśnie on zrobił słynne zdjęcie komety Hale-Bopp'a, na której widoczny ma być saturnopodobny obiekt, mający być gigantycznym statkiem kosmicznym. Rozpętała się burza w astronomicznym (i nie tylko) środowisku - naukowcy zarzucali Schramek'owi nadinterpretację, a nawet fałszerstwo. Wrzawa stała się jeszcze głośniejsza, kiedy członkowie sekty Wrota Niebios (Heaven's Gate) dokonali masowego samobójstwa. Zgodnie z tym, co ogłosił ich przywódca (odnaleziono nagranie video), poprzez śmierć ich dusze będą mogły połączyć się z ich kosmicznymi braćmi, którzy znajdują się na statku kosmicznym towarzyszącym komecie Hale-Bopp'a w jej przelocie obok Ziemi. Wg swoich zażartych przeciwników, to jego fotografia miała przyczynić się do tej tragedii. I mogą mieć trochę racji.

Historia z kometą napsuła sporo krwi Schramek'owi, ale też przyczyniła się do wzrostu jego popularności. Znów mogą w nas odezwać się wątpliwości: chciał rozgłosu! Zgadza się, ale raczej nie dla siebie, a dla faktów, które ujawniał. A było tego przez te wszystkie lata sporo...

Schramek dużo czasu poświęcał amerykańskim misjom kosmicznym. Podobnie, jak wielu innych badaczy był przekonany, że od samego początku projektu kosmicznego, NASA ukrywa przed ludźmi większość prawdy. Od czasu do czasu jakiś były pracownik NASA sypie: nie było nas na Księżycu! Wszystko zostało nakręcone w studiach filmowych! Za chwilę emerytowany wojskowy dementuje: Byliśmy na Księżycu, ale nie sami. Cały czas towarzyszyły astronautom UFO. Odkryliśmy na Księżycu tajemnicze budowle. Wszystko to brzmi bardzo znajomo, nieprawdaż? Znamy te historyjki od lat. Schramek nie tylko zajmował się każdą, nawet najdziwniejszą, czy najgłupszą z teorii, ale zazwyczaj wynajdywał na jej poparcie konkretne dowody! Jedno dla niego było pewne: NASA oszukuje nas. Ale co ukrywa? Tego już trzeba się dowiedzieć...

Na stronie domowej Chucka Schramek'a znajdziemy mnóstwo zdjęć zrobionych na Księżycu, które, krótko mówiąc, już na pierwszy rzut oka są baaaaardzo podejrzane... A to cienie dwóch stojących obok siebie astronautów padają w różnych kierunkach, a to wyraźnie z fotografii usunięto jakiś obiekt lub niechlujnie go rozmazano... Cóż, w latach 60 trudniej było retuszować fotografie (a jeśli wierzyć zeznaniom byłej pracowniczki NASA, pracowały tam osoby, który zadaniem było właśnie usuwanie ze zdjęć niewygodnych rzeczy), niż obecnie.
Ale i dzisiaj NASA ma wiele do ukrycia, czego dowodem są zdjęcia z misji na Marsa (ze słynną marsjańską twarzą na czele). Schramek podaje nam linki do setek (!) zdjęć, których nie chciano publicznie udostępnić. Konstrukcje na Marsie, Księżycu, zdjęcia dziwnych pojazdów, znajdziemy tu wszystko. A że nasz astronom-amator widzi np. w zdjęciu gór z Marsa podobieństwa z piramidami Majów? Cóż, ma do tego prawo... Każdy możeobejrzeć zdjęcie i sam wyciągnąć wnioski...

chuck04 Ostatnią (jak się miało okazać) pasją Chucka Schramek'a były tzw. chemtrails, czyli ślady chemicznych oprysków na niebie, które wielokrotnie fotografowano w całych Stanach Zjednoczonych. Są to przecinające się, najczęściej pod kątem prostym, białe wstęgi, zostawiane przez tajemnicze samoloty, które również zostały uchwycona na zdjęciach. Nad terenami, gdzie dokonywano oprysków, ludzie zapadają na różne tajemnicze dolegliwości dróg oddechowych, cierpią na chroniczne bóle głowy, etc. Służby rządowe oczywiście nic nie wiedzą o podobnych akcjach, podobnie, jak o identycznych śladach oprysków, uchwyconych na zdjęciach satelitarnych nad USA, czy Zatoką Perską w czasie operacji Pustynna Burza... Zadziwiające w tej sprawie jest to, że stronę Schramek'a odwiedzały koncerny chemiczne, takie jak Monsanto czy DuPont (znani truciciele) oraz wojskowe służby wywiadowcze. Najwyraźniej informacje z tej strony nie były tak bzdurne, jak wielu chciałoby myśleć. Czy człowiek dzwoniący do radia i podający się za Wenusjanina lub paradujący w przebraniu kosmity, może stanowić zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa lub być solą w oku wielkich korporacji? Okazuje się, że tak...

Od wielu lat istnieje podejrzenie, że służby specjalne pozbywają się niewygodnych ludzi w sposób, który nie budzi podejrzeń o morderstwo. Na przykład, wielu badaczy zjawiska UFO zachorowało na raka i umarło. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że choroba spadała znienacka i rozwijała się bardzo szybko. W ten sposób odeszła np. znana badaczka osób uprowadzonych przez Obcych, dr Karla Turner. Czy podobny los spotkał Chucka Schramek'a? Podczas rutynowych badań lekarskich (Schramek cierpiał na bóle pleców) wykryto u niego raka.

Pomimo choroby nie poddał się i kontynuował swoją pracę. Nawet, kiedy lekarze zabronili mu odpowiadać na listy, czytał wszystkie e-maile i aktualizował stronę. Do końca wierzył, że pokona raka. Nie udało się. 23 maja 2000 roku, Chuck Schramek zmarł.

Można oczywiście powiedzieć, że i to była kolejna blaga. Być może Schramek wykorzystał osobistą tragedię do wykreowania własnej legendy. Ale nigdy nie czerpał korzyści ze swojej działalności, do końca mieszkał samotnie wraz z psem w Houston. Jaka była prawda, chyba już nigdy się nie dowiemy.



blog comments powered by Disqus