"Animizm i technologia " - wywiad z Erikiem Davisem

Wywiad został przeprowadzony z: Erik Davis
Autor: Mark Pilkington
Tłumacz: Jakub Żulczyk
Korekta: Kormak
22 marca 2006


Od tłumacza:

TechGnoza napisana przez Erika Davisa ukazała się w naszym kraju nakładem wydawnictwa Rebis w 2002 r. Ta swoista podróż w czasie jest podporządkowana jednej, głównej idei autora - temu, że myśl mistyczna i religijna animuje ludzkie marzenia o technologii. Davis skacze po epokach i podaje mnóstwo dowodów na swoją tezę - zaczynając od Platona, mitu Hermesa Trismegistosa i wynalazku druku, przechodząc przez oświeceniowych wynalazców i dochodząc do ogromu kultury i mediów dwudziestego wieku. W TechGnozie odnajdziemy kulty ufologiczne, magię chaosu , Philipa K.Dicka, gry rpg, rozmyślania o Internecie i mediach etc. Można co prawda postawić autorowi zarzut, że w swojej książce często przykład szuka tezy a nie teza przykładu - nie zmienia to jednak faktu, że jest to lektura wciągająca i bardzo dająca do myślenia. Jest to wręcz rodzaj przewodnika po dzisiejszym świecie, zdominowanym przez bezładny i chaotyczny przepływ informacji, obrazu i kulturowych toposów. TechGnoza to broń, która nie raz pomoże wam w starciach z kulturowym kotłem początku nowego millenium. Poniżej przedstawiamy wywiad z autorem tej niebanalnej pozycji, Erikiem Davisem, przeprowadzony przez Marka Pilkingtona dla magazynu "Fortean Times" (nr 129, grudzień 1999 r.). Jak zawsze zapraszamy do dyskusji na Forum Gildii Tajemnic.

----

TechGnoza Erica Davisa to esencjonalny przewodnik, ułatwiający poruszanie się przez nieład panelów rozdzielczych, kryształów i wałęsających się duchów, zaludniających późny wiek XX. Mark Pilkington rozmawiał z Davisem podczas ostatniej wizyty w Londynie. Dokładnie w ten weekend kiedy rozmawiałem z Erikiem Davisem, na początku lipca, Kościół Gnostyczny Stella Maris opuścił swoją bazę w Kartagenie w Kolumbii i zniknął w obszarze górskim Sierra Nevada de Santa Maria. Podobno znaleźli zbawienie od statku kosmicznego obcych. Do wczesnego października nic więcej o nich nie usłyszano. Dyskusja od razu przeszła w rejony ufologii :

ERIK DAVIS: Wrota Niebios (1), pomimo iż nie używali słowa gnostyczny, byli grupą całkowicie gnostycką - zadziwia mnie to, jak gnostycka i metafizyczna mitologia może znajdować się tak blisko technologii. Oczywiście UFO we współczesnym świecie jest centralnym punktem technologicznej nieświadomości , a fakt, że wokół UFO narodziły się religie i kulty, wywarł wpływy na tyle różnych sposobów. Chodzi nie tylko o pomysł, że istnieje ta transcendentna technologia z kosmosu, która nas ocali i zabierze gdzieś indziej, to także komunikowanie, cała idea channelingu (2). Nawet jeśli weźmiesz dosyć mainstreamowy tekst uzyskany za pomocą channelingu, powiedzmy The Starseed Transmissions, znajdziesz tam dużo chrześcijaństwa, ale główne przesłanie jest ekstremalnie gnostyckie: jest ta gra, w którą grałeś, ale teraz musisz się przebudzić i odnaleźć siebie, odkryć o co tak naprawdę tu chodzi, zanim nadejdzie wielka apokaliptyczna transformacja. Uważam to za jeden z najbardziej płodnych mitów, albo lepiej, idei - słowo mit jest niedobre ponieważ daje do zrozumienia, że myślisz, że to nieprawda - bardziej temat mityczny, pojęcie które głosi trochę inną prawdę niż gazeta czy prawda naukowa - to niesamowite jak trwały jest ten mit.

FORTEAN TIMES: Tak, silny wątek gnostycki jest zauważalny w wiedzy o UFO , zwłaszcza od lat 80-tych - Bob Lazar i John Lear (3) odwoływali się do dokumentów Obcych, opisujących ludzkie istoty jako duchowe pojemniki'. Wielu uprowadzonych (przez UFO - przyp. tłum.), których John Mack (4) poddał hipnozie regresywnej, odnajdywali siebie jako dusze obcych uwięzione w ludzkich ciałach.

ED: Tak, również cała idea wejścia. Jednym z powodów, dla których myślę, że gnostycyzm jest tu odpowiedni to fakt, że kładzie on mitologiczny i religijny zrąb pod pewien rodzaj poczucia wyobcowania. Chodzi tu częściowo o bycie fragmentarycznymi indywidualnościami na początku XXI wieku, z całą tą technologią, ze wszystkimi mechanizmami dla podtrzymywania ludzkiego życia, od których nas odłączono. Alienacja rośnie też dlatego, że zmieniają się radykalnie proste definicje określające, co to znaczy być ludzką istotą. Ale z drugiej strony ta alienacja ma bardzo pradawne korzenie- to nie tylko chodzi o struktury społeczne, to chodzi też o to, co to znaczy być umysłem w materii. Kiedyś byliśmy małpami, robiliśmy małpie rzeczy i nagle pojawił się umysł, wskazujący na rzeczy i mówiący Hej, nie jestem tym, nie jestem tamtym. Kiedy już zacznie się ten proces, który jest bardzo ważną częścią duchowego rozwoju, napotykamy pewien rodzaj oderwania się od świata. Bardzo interesuje mnie to, jak może to pójść w dwie strony - to może stać się niewiarygodnie dualistyczne, wyalienowane i brutalne, ale może też otworzyć się na dużo bogatszy sposób postrzegania świata. Odczuwam więc sympatię do pewnych nurtów myśli gnostyckiej, pociągają mnie niektóre idee związane z UFO, bo one służą jako rodzaj pojemnika dla tych (gnostyckich - przyp. tłum.) pojęć. The Starseed Transmissions na pewnym poziomie jest kosmicznym poradnikiem, ale na innym jest gnostyckim mitem.

FT: Motywy dualistyczne zdają się występować na szerokim obszarze paranormalnych fenomenów oraz tradycji mistycznych - innego ciekawego technologicznego zawirowania dostarcza Bractwo zdalnego postrzegania (5). To zaawansowana technologicznie forma podróży astralnych.

ED: Jedną z interesujących rzeczy na temat podróży astralnych jest to, że gdy teozofowie (6) opracowali ten szczególny język, w tym samym czasie miało miejsce wiele technologicznych rewolucji. Bądź co bądź, czerpali oni oczywiście z bardzo pierwotnych praktyk i ideii; koncepcja bezcielesnej duszy poruszającej się po królestwach wyobraźni sięga szamanizmu z okresu paleolitu. To oni otworzyli nowe światy elektryczności i elektromagnetyzmu, to dało im język wibracji, o którym teraz słyszymy jako częśći terminologii New Age.

Pod wieloma względami jest to odpowiedź bądź ukłon w kierunku nowego modelu wszechświata, który poprzedził eksperymenty Jamesa Clarka Maxwella i Michaela Faradaya. Przedtem, w XIX wieku, oni byli naprawdę materialistami, byli tylko atomami w próżni, które mieszały się między sobą by stworzyć ciała - to wszystko. Ale w nowym elektrycznym świecie istnieje zupełnie nowa część kosmosu która jest niewidoczna; fale wibracji, które nie są tak naprawdę materią. Nagle, w samym środku tej wysoce materialistycznej kosmologii , w najbardziej naukowy sposób z możliwych pojawia się potwierdzenie, że ten niewidzialny świat istnieje. Teraz już się trochę do tego przyzwyczailiśmy - w tym momencie nasze ciała są wręcz nurzają się w każdym radiowym sygnale z najbliższego otoczenia, a my mamy to gdzieś.

Także idea ciała astralnego - kolejny bardzo stary pomysł - jest ciągle formułowana na nowo. Wydaje mi się że jest związek pomiędzy tą ideą a początkami fotografii, a także, w mniejszym stopniu, fonografów. Dotarliśmy do punktu w którym technologia może uzewnętrznić te aspekty naszego ja, które uważaliśmy dotąd za wewnętrzne, więc pada pytanie - gdzie są granice naszego ja? Te rodzaje upiornych refleksji miały potężny wpływ na wielu spirytystów. Wielu ludzi myśli że tak właśnie Bóg utrwalił świat - odbijając obraz na płycie fotograficznej. Myślę, że ciało astralne to okultystyczny sposób wykorzystania tej nowej dwuznaczności, powiedzenie: Hej, pobawmy się tym, przenieśmy się do tego nowego świata amorficznych granic naszego "ja" i przejmijmy kontrolę. Wygląda na to, że ten motyw jest nieukniony, a zdalne postrzeganie to po prostu inna forma tegoż - odbita we współczesnych dyskusjach o teleobecności (oryg. telepresence - przyp. tłum.) Gdzie istnieje obecność w systemie takim jak ten ?

Czy jestem obecny w tym ciele robota, którego ruchami na dnie oceanu steruję? Nie, jestem zarówno tutaj, przy moim stanowisku kontrolnym, jak i tam. Część mnie jest przeniesiona i porusza się przez ciało robota. Myślę, że zdalne postrzeganie jest doskonałą odpowiedzią na tego typu nowe technologiczne sytuacje.

FT: Co doprowadziło cię do modelu gnostycznego?

ED: Philip K.Dick. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem Dicka, jego dzieło naprawdę do mnie przemówiło. Poczułem, jakby był on moim nauczycielem - tak bliskie było to pewnym odmiennym doświadczeniom, które miałem, tak bliskie mojemu sposobowi myślenia. Moje zainteresowania technologią zawsze były podkoloryzowane rzeczami o których mówił Dick, zaś forma, jaką przyjęło jego szaleństwo, z pewnością miała wizjonerską moc, nawet na najbardziej materialistycznym poziomie. Więc dla mnie model gnostycki stał się interesującą drogą uporządkowania wielu rzeczy.

FT: Czy możesz opowiedzieć o swoich dickowskich doświadczeniach ?

ED: Hmm, ciekawe! Miałem mnóstwo dickowskich snów. W jednym z nich miałem się z nim spotkać i zrobić z nim wywiad, jednak spotkanie nie wypaliło, a on był bardzo wściekły przez telefon, trudno było się z nim porozumieć. Potem w końcu spotkaliśmy się, a on cały czas użalał się i opowiadał coś o dzieciach cierpiących na świecie. Był bardzo smutny. W tym samym okresie mniej więcej miałem też sen, gdzie byłem po prostu w domu, był jakiś rodzaj prowadzącej do tego quasi konspiracji, z siatką ludzi inicjujących mnie w coś, czego nie znałem. W pokoju była figura starszej kobiety i nagle zaczęła ona mówić: Och, cierpienie świata, och, ta wielka udręka, która spadła na nas. Była kimś w rodzaju starej, zranionej matki, nie w sensie wieku, lecz tych wszystkich ciężarów które ludzie dźwigają ze sobą przez świat. Potem pomyślałem - skąd dobiega ten głos? Obejrzałem figurę i zauważyłem odprowadzony od niej do ściany drut, więc sięgnąłem w dół i wyciągnąłem go, aby znaleźć tam mikrofon. Wyrwałem go ze ściany, przyłożyłem sobie do ucha a głos powiedział: Ani kroku dalej albo zostaniesz zlikwidowany! Obudziłem się myśląc: Cholera, dotarłem za daleko w świecie snów - dotarłem do świata kontroli! Wpadłem do Matrixa!

Innym razem, kiedy miałem około czternastu lat, przeżyłem wiele dziwnych doświadczeń. Medytowałem, kiedy nagle w mojej głowie pojawił się głos i ten dziwny, bezpłciowy głos powiedział: Bóg jest miłością, jesteśmy częścią wszechświata, istnieje tu pokój i inne rzeczy w tym stylu. Brzmiało to jak jakaś automatyczna sekretarka, może odbierałem sygnał satelitarnego przekaźnika, nadającego przesłanie o uniwersalnej miłości. Potem to nagle się urwało, a ja naprawdę mocno się przestraszyłem!

FT : W TechGnozie opisujesz jak nowe technologie znajdują często nowe, bardziej ezoteryczne zastosowania - fotografie duchów, Tesla poszukujący sygnałów radiowych od Marsjan - czy kiedykolwiek odkryłeś przykłady używania w ten sposób Internetu ?

ED: Nie ma aż tak jaskrawych przykładów, chociaż Internet jest miejscem, gdzie te idee mogą żyć i być w jakiś sposób potwierdzone. Pomimo że alternatywne fenomeny zawsze były promowane za pomocą wszystkich form medialnych, w Internecie jest coś takiego, co pozwala tym rzeczom stać się bardziej prawdziwymi, bo istnieją one w środowiskach, które je wspierają. Poprzez linki generują one informacyjne mikro-światy, które wzmacniają nawzajem swoje postrzegania świata i w tym sensie uważam, że Internet odegrał głęboką rolę w rozpowszechnianiu zainteresowania niezwykłymi fenomenami. Obok Internetu pojawia się też serial Z Archiwum X, więc ludzie mogą mocniej eksplorować te idee, mem obcych ląduje wszędzie, od reklamówek telewizyjnych po ulotki reklamujące imprezy techno. W San Francisco przyciąga uwagę reklama całodobowej siłowni, na której widnieje wizerunek Obcego i napis: Kiedy Oni przybędą, zabiorą najpierw grubasów. Pojawiła się ostatnio książka Hollywood vs. The Aliens (Bruce Rux, wyd. przez Fog Ltd., Berkeley, USA ), która sugeruje, że kino s-f rodem z Hollywood miało przygotować nas na rzeczywistość, w której Obcy istnieją - i w ten sam sposób Internet jest postrzegany przez niektórych jako narzędzie propagowania tych memów.

FT : Internet jest także hermetycznie zamkniętym polem do rozpowszechniania idei, które w praktyce nie istnieją nigdzie indziej, jak chociażby żart z EQ Pegasi (sprawa rzekomego kontaktu z obcą cywilizacją nawiązanego przez SETI - przyp. tłum. ) czy panika związana z tak zwanymi chemtrails (patrz artykuł na Gildii Tajemnic - przyp. tłum.)

ED: Oto czego szukam w tych dziwacznych ideach: jeśli świadomie wchodzisz w ich świat to czy dostrzegasz coś, czego nie widziałeś wcześniej? Jeśli to pomoże ci dostrzec coś interesującego na temat prawideł rządzących światem lub umysłem, wówczas warto się w to zagłębiać, nawet jeśli ostatecznie uznajesz, że to wszytsko to bujdy. UFO są właśnie takie - ja sam zajmuję się UFO regularnie, bo dowiaduję się dzieki nim ciekawych rzeczy na temat funkcjonowania świata, funkcjonowania nauki i w jaki sposób ludzie konstruują swoje własne rzeczywistoście na tym poziomie. Jak dla mnie, potrzeba ludzi biorących świat dosłownie, aby pchnąć wizję tak daleko jak się tylko da, ale alegoria zawsze będzie wskazywać na coś zupełnie innego, na coś, czego nigdy nie możesz w pełni urzeczywistnić. Żyjemy w bardzo przyziemnych światach; w momencie w którym te różne, skrajne materiały stają się wehikułem do ucieczki do rzeczywistości, przestają być one jednocześnie interesujące, lecz inspirują one różne sposoby badania naszego stanu i pomagają skupić naszą uwagę z powrotem na tym, czym jesteśmy.

To, na czym ludzie się koncentrują dla wielu nie ma znaczenia - więc spędzają godziny w świecie Quake`a albo świecie telewizji - tak długo jak nie wyjdą i nie zaczną strzelać do ludzi to nie ma naprawdę znaczenia. Lecz takie badania mają miejsce na Princeton University - mierzenie pól ludzkiej świadomości - np. kiedy wielu ludzi skupia swoją uwagę na wydarzeniach sportowych - sugerują, że naprawdę może mieć znaczenie to, o czym myślimy. Myślę że światy archetypowej wyobraźni, marzeń sennych, plany astralne, przestrzeń szamańska, obszary wyobraźni - jakkolwiek chcesz to nazwać - są częściowo podtrzymywane przez ludzką świadomość. Stale i na bieżąco budujemy te światy, więć to nie chodzi o to, że one są prawdziwe, one stale się zmieniają. Są odzwierciedleniem naszej wyobraźni podczas naszej wędrówki przez życie. Teraz popatrz na sposób w jaki ludzie wyobrażają sobie rzeczy w tym nowym świecie, jak technologia nadaje pewnym rodzajom wyobraźni tę niezwykłą moc. Uważam, że straciliśmy narzędzia pozwalające podróżować po tych światach w staromodny sposób> Niemal rodzieramy nasze fizyczne ciała, spędzając więcej i więcej czasu w tej eterycznej przestrzeni, tak naprawdę nie mając pojęcia co robimy. Fakt, że może mieć to konsekwencje w realnym świecie jest oczywisty.

FT: Więc myślisz że walczymy by dotrzymać kroku naszym własnym wynalazkom? Czy technologia przejmuje ludzką świadomość ?

ED: Myślę, że świadomość to wielowymiarowa siła, a świat popularnej wyobraźni, senny świat bogów i duchów jest zdominowany przez kulturowy przemysł obrazu i informacji. Technologia, która to podtrzymuje, w wampiryczny sposób przyciąga uwagę i wysysa energię aby przetrwać w sposób, który mógłbyś określić demonicznym. Myślę jednak, że istnieją lepsze warstwy świadomości, które się rozszerzają, przynajmniej w obrębie pewnych grup, przez technologie które pokazują nam jak nasze umysły, a więc i rzeczywistość, pracują i są utrzymywane.

FT: Czy Internet może rozwinąć w sobie swoją własną świadomość?

ED: Jasne, ta idea nieustannie krąży wśród ludzi ostro zajmujących się kulturą informacji. To interesujące, bo im bardziej jesteś racjonalny i technologiczny, tym mocniej rozmyślasz o coraz to dziwniejszych sprawach, np.: Czym w końcu jest umysł? I podczas gdy Internet nawet w małym stopniu nie jest tak skomplikowany jak ludzki umysł, to pomysł, że świadomość pojawić się w systemie przekazu informacji o wystarczającej złożoności jest zupełnie rozsądny. Tak naprawdę jest to jeden z tych pomysłów, których nie możesz uniknąć w nowym świecie - i jest on bardzo interesujący. Czekam na dzień - i jestem prawie pewien jego nadejścia - kiedy coś się stanie i wieści o tym się rozniosą. Coś się stanie, jakiś fenomen, jakieś wydarzenie tego rodzaju będzie miało miejsce w Internecie, którego nikt nie będzie w stanie wytłumaczyć. Uczucia i reakcje ludzi w związku z tym pokażą rozmiar ludzkiej akceptacji tego, oraz nasz strach, że tam rozwija się jakiś umysł. Może jest to tylko produkt naszych umysłów - możemy spekulować bez końca.

FT: Czy dostrzegasz rozwój technologicznego nadumysłu?

ED: Bardziej mnie interesuje to, co inni o tym myślą, ale tak, myślę że ta idea wyraża pragnienie naszego zjednoczenia w globalnym, ekologicznym poziomie. Pragnienie, by dać tej koncepcji aktywną formę, taką, z którą możemy odczuwać związek. Oczywiście od zawsze cały świat był wzajemnie połączony i każdy jest zależny od otaczającego świata. Ale mamy tendencję do odczuwania, że jesteśmy na zewnątrz tego, że jesteśmy indywidualnymi podmiotami, że mamy kontrolę nad naturą. Więc to jest trochę tak jak powrót tego, co do tej pory było tłumione - chcemy tego z powrotem, musimy mieć to z powrotem, jeśli mamy poradzić sobie z problemami społecznymi i ekologicznymi. Tak więc ten mit stał się sposobem na uchwycenie się tego.

FT: Czy zmierzamy do jakiegoś ontologicznego kryzysu?

ED: Tak, wydaje mi się, że rozwinięty świat spowoduje jakieś bardzo dziwne formy reakcji. Syptomy entuzjastycznego schizola: coraz bardziej wredna i samolubna forma darwinizmu głosząca, że jesteśmy tylko samolubnymi genami próbującymi konkurować we wrogim środowisku. Tak stare pomysły potrafimy przemieniać w jeszcze bardziej złośliwe formy. Myślę, że wejdziemy się w interpersonalne relacje z maszynami, - nieważne czy są żywe bądź świadome w sposób, nad którym debatują teraz naukowcy - będziemy wchodzić w interakcje z rzeczami, które posiadają takie cechy.

To zmieni sposób w jakim doświadczamy życia i innych ludzi. Widzieliśmy już jak to się działo z zabawkami dla dzieci - Furbie, Tamagotchi, etc. Zabawki i lalki zawsze były rodzajem bramy do niesamowitego, od dawna były ważne w literaturze i mistycyźmie. Wskazują na pewien strach i ekscytację, dwuznaczność powstającą naokoło idei sztucznego życia. Im bardziej te rzeczy stają się interaktywne i żywe, tym bardziej otwieramy ten świat. Nie myślę abyśmy kiedykolwiek przezwyciężyli nasze najgłębsze dziecięce percepcje, więc nie zdziwi mnie jeśli ludzie którzy wyrośli tym świecie, przywykną do używania bardziej wyrafinowanych interfejsów, które choć mają banalne przeznaczenie, mają jednak element osobowości.

Myślę że w przyszłości spotkamy się ze sztucznymi inteligencjami w postaci animowanych postaci, na poziomie popkultury. Te i prawdopodobnie jakieś zupełnie inne typy nowej , opartej na technologii, świadomości staną się ważnymi sposobami, dzięki którym ludzie będą rozumieć świat. Razem z nimi przyjdzie też strach - nawet pozornie nieskomplikowane lalki Furby wywołały panikę: zastanawiano się czy nagrywają rozmowy czy nie. W technologii jest pewien element animizmu, który teraz będzie narastał - wśród naukowców badających sztuczne życie, wśród dzieciaków wchodzącychw interakcje z inteligentnymi zabawkami, w relacjach pomiędzy technologią, ekologią a środowiskiem. To wszystko sprowadza się do rosnącego elementu animizmu, co cofa nas z powrotem do czasów człowieka paleolitu, żyjącego w świecie ożywionej natury.

FT: Gdzie w tej duchowości opartej na nowych technologiach jest miejsce dla ludzi nieprzystosowanych?

ED: Wiedza tysięcy ludzi, którzy używają nowych technologii, studiują je i pracują z nimi, jest niesamowicie odległa od przysłowiowego na wpół tradycyjnego, na wpół zglobalizowanego farmera z Indii, Afryki czy Chin. Ciekawe jest zastanawianie się nad tym, jak bardzo wciągnęła nas hipertechnologiczna, millenijna obsesja, która jest tak naprawdę zupełnie odcięta od doświadczeń życiowych większości ludzi na tej planecie. Nie zdziwi mnie to, jeśli skończy się to nadaniem temu jakiegoś religijnego wymiaru, a ci z dostępem do tych (technologicznych - przyp. tłum.) możliwości dojdą do wniosku, że posiadają jakiś gnostyczny wgląd, sekretny dostęp, którego inni ludzie nie posiadają. Niezwykły jest fakt, że może się to stać kolejnym wymiarem społecznych napięć. I może to też być bardzo niebezpieczne.

----

Przypisy:

1 - Wrota Niebios (Heaven's Gate) - sekta ufologiczna ze Stanów Zjednoczonych, o której stało się głośno w roku, kiedy jej członkowie dokonali zbiorowego samobójstwa, żeby w ten sposób dostać się na statek kosmiczny, który wg nich towarzyszył przelatującej w pobliżu Ziemi komecie Hale-Boppa. Wiele osób o tą tragedię obwiniało nieżyjącego już astronoma-amatora Chucka Schramka, który to pierwszy zasugerował, że ta kometa posiada tajemniczego towarzysza, którego zidentyfikował na jednym zdjęciu. Zdjęcie to wywołało burzę w światku astronomów i ufologów, najprawdopodobniej jednak było to fałszerstwo. Więcej o tej sprawie możecie przeczytać w tym artykule.

2 - Channeling - sposób komunikowania się z pozaziemskimi i pozaludzkimi bytami oraz świadomościami. Osoba-medium (o odpowiednich predyspozycjach) zostaje wprowadzona w trans. W stanie tym następuje kontakt, w którego trakcie zostają przekazane informacje, które zostają przekazane drogą werbalną lub spisane. Nazwa channeling pochodzi od ang. słowa channel - czyli kanał. Jest to więc pewna technika, sposób, droga (czyli właśnie kanał, używając terminologii procesu komunikowania) porozumiewania się z jakimiś istotami. Channeling jest bardzo popularny w nurce New Age, gdzie przekazy channelingowe od wysoko rozwiniętych duchowo istot najczęściej mają charakter moralnych pouczeń, przepowiedni etc.

3 - Bob Lazar i John Lear - Bob Lazar to mocno kontrowersyjna postać światowej ufologii. Rzekomo był on pracownikiem tzw. Strefy 51 na pustyni w Nevadzie, czyli tajnej amerykańskiej bazie wojskowej, gdzie naukowcy mają badać pozaziemskie technologie pochodzące z rozbitych wraków latających spodków. Jego teorie mają tyle samo przeciwników, co gorących przeciwników. John Lear to z kolei syn słynnego amerykańskiego naukowca pracującego m.in. dla zakładów Lockheed (gdzie powstał m.in. samolot Blackbird), który głosi, że przywódcy USA od dawna jest w kontakcie z przedstawicielami pozaziemskich cywilizacji, a w różnych przedsiębiorstwach związanych z rządem testuje się technologie Obcych.

4 - John Mack - amerykański psychiatra, badający osoby rzekomo doświadczające bliskich spotkań IV stopnia, autor kilku książek na ten temat.

5 - Zdalne postrzeganie (remote viewing) - technika polegająca na opuszczeniu ciała przez umysł, a raczej dostrojeniu się mózgu do częstotliwości fal theta, wniknięciu w czwarty wymiar. Taki remote viewer, czyli Zdalny Obserwator jest w stanie pokonywać olbrzymie odległości. Według pewnych teorii CIA była / jest mocno zaangażowana w program treningu takich parapsychicznych szpiegów, dzięki którym możliwe jest poznawanie wszelkich tajemnic wroga.

6 - Teozofia, teozofowie - Towarzystwo Teozoficzne jest ruchem ezoterycznym, którego założycielką była Helena Pietrowna Bławatska w XIX wieku. Jest to mieszanina religii wschodnich, kabały, zachodnich tradycji okultystycznych i sporej dawki fantazji, która swojego czasu była szalenie modna na całym świecie. Nadal istnieją różne organizacje noszące nazwę teozoficznych, ale daleko im do dawnej świetności czy liczby członków. Więcej o teozofii znajdziecie na tej stronie, a o naukach Bławatskiej tutaj.




blog comments powered by Disqus