"Dobry rytuał jest jak dobry cut-up" - wywiad z Genesisem P-Orridge'm

Wywiad został przeprowadzony z: Genesis P-Orridge
Autor: Phil H. Farber
Tłumacz: Kormak

genNiewiele jest osób w magicznym, czy pogańskim środowisku, które wywierają podobny wpływ  lub budzą podobne kontrowersje - jak Genesis P-Orridge. Najbardziej znany jest jako muzyk, założyciel zespołów Throbbing Gristle i Psychic TV, których twórczość była kluczowa dla rozwoju muzyki industrialnej oraz acid house, a także dla sceny rave zarówno w rodzinnej Anglii, jak i w Stanach Zjednoczonych. W 1981 roku P-Orridge założył magiczny zakon, Świątynię Młodzieży Psychicznej, w skrócie TOPY (Thee Temple ov Psychick Youth). Na przestrzenia lat TOPY zasłynęła z publikacji na temat sigilizacji, techniki magii seksualnej, zachęcając zainteresowanych do wysyłania rezultatów tych rytuałów do ich centralnej siedziby.

W 1992 roku 23 agentów Scotland Yardu najechało na siedzibę TOPY w Brighton w Anglii w nadziei na znalezienie dowodów na molestowanie dzieci i satanizm, a dzięki temu dobrać się do P-Orridge'a, który był dla nich solą w oku z powodu swojej działalności (walka o prawa dla squattersów, magia, psychodeliki, wolność seksualna, organizowanie rave-parties).Oczywiście nie znaleźli niczego, jako że TOPY nigdy nie była norą satanistów i pedofili, a sam P-Orridge w tym czasie przebywał za granicą - prowadził wraz z rodziną działalność charytatywną w Nepalu.

P-Orridge obecnie mieszka w Kalifornii. Odciął się od teraźniejszej działalności TOPY, aby zająć się nowym projektem, który ma różne nazwy: TOPI (która to nazwa, w przeciwieństwie do TOPY, nie jest akronimem) lub Process and Transmedia Foundation.

Poniższy wywiad z Genesisem P-Orridgem został przeprowadzony przez Phila Farbera i ukazał się w magazynie www.paradigmshift-zine.com

 

Philip H. Farber: czy  TOPI trzeba przejść proces inicjacji, tak jak to było w TOPY?

Genesis P-Orridge: Nie. Nadal będziemy udzielać wszelkich informacji i zawsze jesteśmy bardzo szczęśliwi, mogąc kontaktować ludzi z innymi organizacjami czy im pomagać. Jeśli ktoś mówi, że jest zainteresowany magiją Thelemy, dajemy mu adresy kontaktowe do OTO (Ordo Templi Orientis, czyli Zakon Świątyni Wschodu, przyp. K). Kiedy byliśmy w Anglii, kontaktowaliśmy ludzi z Tyfonicznym OTO Kennetha Granta i innymi odłamami. Nie jesteśmy jednym i tym samym. Z radością kontaktujemy ludzi z kimkolwiek, kto może posiadać informacje, które pomogą im w rozwoju.

A więc nie prosicie ludzi o przysyłanie sigili?

Nie. Przyszły do nas pocztą dwa lub trzy, ale bardzo grzeczni odpisujemy i tłumaczymy, że to był wcześniejszy projekt i inkarnacja, ale świetnie, że to robią i z radością wysyłamy im informacje pozwalające im trochę lepiej zrozumieć i rozwinąć tą technikę.

Jest bardzo wiele sposobów na pozbycie się sigili (poza wysłaniem ich do centrali), w zależności od tego jak są skonstruowane. Jedną z metod, jaką sam stosowałem jest trzymanie ich wszystkich  w sypialni, na ścianie na wprost łóżka, kiedy więc budziłem się, za każdym razem wchodziły jeszcze głębiej do mojej podświadomości... Można je zakopać, można je spalić, można włożyć je do pojemnika i wrzucić do morza, można dać je innym itd. Można zbudować kasetkę i trzymać je w niej jako baterię.

Istnieje wiele sposobów na zajęcie się nimi, ale my chcemy przełamać te wszystkie zwykłe formy. To jeden z powodów, przez które jestem w konflikcie z ludźmi z TOPY. Jeśli chcesz przełamać utarte schematy i formy zachowania i starasz się poszukiwać czegoś nowego i rozwijać się magicznie, w pewnym momencie nie możesz już powtarzać im, żeby robili ciągle to samo. Byliśmy zainteresowani eksperymentem i zapoczątkowaniem fali aktywności, która miała być globalną siecią ludzi, przygotowanych do odprawiania magicznych rytuałów w tym samym czasie, tego samego dnia, w różnych krajach i zobaczyć, jakie będą tego rezultaty, jeśli w ogóle miały być jakieś. Czy było to pozytywne doświadczenie, lub wspólne doświadczenie, czy też wzmocniło osiągnięcia ludzkiej woli, czy też nie. Po dziesięciu latach mieliśmy tyle wyników, ile nam było potrzeba, a żądza wyniku nie jest celem samym w sobie. Mieliśmy informacje i dane. Zrobiliśmy to. Kontynuować to dalej, z przyzwyczajenia, wpaść w rutynę oznaczałoby stać się czymś w rodzaju Kościoła Katolickiego i udzielać komunii. Oczywiście są jacyś księżą, którzy dokonują przemiany z każdym razem, kiedy odprawiają rytuał, tak jak są tacy czarownicy, magowie, artyści czy nawet zamiatacze ulic. Niektórzy ludzie potrafią dokonywać przemiany za każdym razem kiedy podejmują jakieś działanie. Ale potrafi to niewielu z nas. Większość z nas ma skłonność do popadania w rutynę, nabierania przyzwyczajeń. Jedną z najważniejszych rzeczy, która zawsze chciałem sprawdzić, to co zostanie jeśli usunie się wszystkie te nawyki i formułki. Co jest istotą? A kiedy już jest, jak można w najprostszy sposób utrzymać maksymalny poziom energii? Dlatego zawsze wiedziałem, że TOPY miało się skończyć, gdyż ludzie mają naturalny zwyczaj spłaszczania rzeczy oraz nadawania im kształtu i formy, która byłaby im znajoma. Mieć rutyny i poczucie komfortu. Ale nie o to chodzi. Tak więc musiało to być zakończone, honorowo rozładowane zanim przemieniłoby się w to, co na początku miało obnażać. Nie chcieliśmy, aby stało się to parodią.

Czy jest jakieś porozumienie czy zgoda między tobą a tymi, którzy kontynuują TOPY?

Myślę, że powinni zmienić nazwę. To wszystko co właściwie im mówiłem. Jeśli nie podoba ci się to, co robiliśmy, jeśli chcesz być niezależny i jesteś taki pewny tego, co robisz, to dlaczego musisz handlować nazwą, której używaliśmy? Dlaczego musisz używać moich międzynarodowych praw autorskich? Mojego logo, Psychicznego Krzyża? Dlaczego musisz używać naszych pism, skoro jesteś przekonany o swojej indywidualności i specjalności, jesteś taki zainspirowany i robisz  w swoim mniemaniu coś wartościowego? Dlaczego żerujesz na tym, kim podobno gardzisz? To podstawowe zaprzeczenie.

Chodzi mi o to, że zawsze jestem sceptykiem. Mam sceptyczny pogląd na większość organizacji. Dlatego też jestem sceptykiem jeśli chodzi o tę organizację. Jestem sceptykiem jeśli chodzi o każdą organizację, jaką napotkam. Nie jestem kimś, kto chciałby się przyłączyć. Dlatego tak nalegaliśmy, żeby nie było żadnych członków. Nigdy nie chciałem być uczestnikiem zorganizowanego, wyraźnego, zbiurokratyzowanego systemu. Przyjaźnię się z wieloma z nich i jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny, mogąc czerpać z nich wiedzę, pomysły i sugestie, które pomagają mi polepszyć moje wewnętrzne i zewnętrzne życie. Ale w rzeczywistości wszyscy podążamy swoją indywidualną ścieżką i kierujemy się własną wolą. Nie ma sposobu na to, żebyśmy osiągnęli coś więcej niż jakieś porozumienie na środkowym poziomie w sprawie rzeczy, które wspólnie robimy. Po tym robi się bardzo dziwnie, jak tylko przejdziesz dalej poza to. Język staje się coraz bardziej symboliczny i metaforyczny. Dlatego tak trudno przebrnąć przez mistyczne pisma, bo nie mamy dla nich odpowiedniego języka. Ich obrazy, uczucia i inne doświadczenia, które już nie są lingwistyczne.

Do jakich wniosków lub rezultatów doszedłeś po latach eksperymentów z grupową sigilizacją?

Pozwól mi cofnąć się jeszcze dalej. To co mi się przydarzyło osobiście, to że kiedy miałem dziesięć lat, podeszły do mnie dwie starsze kobiety, które były tym, co teraz nazywamy Wiccankami, ale wówczas nie nazywały się tak. To było w 1960 roku. Powiedziały, że czują coś we mnie, co jest powiązane z moją magiczną przyszłością. Przestraszyło mnie to wówczas, bo w wieku 10 lat nie miałem z podobnymi sprawami nic wspólnego. Ale kiedy miałem trzynaście czy czternaście lat, kolega pokazał mi pisma Crowley'a, mówiąc: Spodoba ci się to!. To było bardzo interesujące, jednakże oczywiście nie rozumiałem całej złożoności tego.

Zaangażowałem się w sztukę performance pod koniec lat 60-tych i na początku lat 70-tych. Coraz bardziej angażowałem się w idee seksualnego tabu i społecznych uwarunkowań, ludzkiego ciała i seksualności, co czyniłem poprzez obserwację: co się stanie jak coś zrobię. Czasem zauważałem odbicia i skutki uboczne, których nie rozumiałem. Raz zacząłem mówić językami (tzw. glosolalia, przyp.K), był to jedyny raz kiedy naprawdę mówiłem językami. Innym razem zostałem uznany za całkowicie martwego. Mój puls, bicie serca i oddech ustał. Byłem w szpitalu i powiedzieli: brak pulsu, nie oddycha, nie żyje. Ale ja tam leżałem i mogłem słyszeć wszystko co mówili. Czułem wszystko, ale nie mogłem się odezwać. Najprościej mówiąc, byłem w stanie zombie. Byłem całkowicie świadomy, ale fizycznie martwy przez kilka minut. Leżałem tam, myśląc: Muszę im powiedzieć, że nie umarłem!

Tak więc przydarzały mi się te różne rzeczy i zdecydowałem, że robienie ich w publicznych miejscach, takich jak galerie sztuki staje się zbyt niebezpieczne, wymyka się spod kontroli. To nie było już fair wobec mnie i publiczności, narażać wszystkich na ryzyko, które sam podejmowałem. Zjawiska, które przydarzały się mi były zbyt intymne i niezrozumiałe dla mnie, żeby się nimi dzielić. Chciałem dowiedzieć się, co naprawdę się dzieje. I to właśnie wtedy zacząłem znów przeglądać książki o magii, różnych plemiennych rytuałach i praktykach inicjacyjnych, aby zobaczyć czy uda mi się znaleźć jakieś powiązania pomiędzy tym co robiłem, nazywając to performance'm i sprawdzić czy jest jakaś formuła albo proste równanie, które wyjaśniłoby mi, co się stało. Od tej pory mogłem pracować z większą kontrolą i zrozumieniem tego, co się dzieje. Tak wróciłem do tego. I wtedy pojawiła się ponownie idea sigili.

W rzeczywistości robiłem sigile, różne rytuały własnego pomysłu i oparte o to, co przeczytałem przez całe lata  70-te i 80-te, ale już nie publicznie i nie mówiłem już o tym, dopóki nie poczułem, że zdobyłem odpowiednio dużo informacji na ten temat, aby spisać podstawowe idee. To wtedy opublikowałem Szarą Książeczkę i  zasugerowałem Sigila Trzech Płynów, który miał być bardzo prostym rytuałem, który został zdemistyfikowany i miał być bezwyznaniowy. Jednakże, przez oczywisty fakt, że wiązał się on z tantryczną lub seksualną praktyką magiczną, były wyznania czy grupy, które rozumiały lub czuły z nim powiązanie o wiele szybciej od innych.

Jednym z moich pomysłów było to, że podczas wykonywania magicznego rytuału lub sigila, w pewien sposób tniesz swoje normalne zachowania, oczekiwania i programowanie, tak jak Burroughs (William S. Burroughs, przyp. K) i Gysin (Brion Gysin, przyp.K) robili to przy pomocy cut-ups (wycinanka, technika wymyślona przez wyżej wymienionych) z językiem. Tak jak Burroughs mówił, że trzeba pociąć książkę, żeby zobaczyć o czym naprawdę jest, jeśli potniesz swoje społeczne uwarunkowanie i udasz się w królestwa innych wymiarów, czy również ujrzysz, co naprawdę kryje się wewnątrz ciebie? Czy naprawdę poznasz najbardziej szczegółową i przerażająco szczerą wersję tego, z czego jesteś stworzony i czy możesz przebudować swój charakter i wzorzec zachowań od wewnątrz, aby stać się tym, kim chcesz być?

Powiedziałbym, tak, powoli. Jedną z podstawowych spraw jest to, że istnieje kumulacyjny efekt czegokolwiek. Każdy rytuał wykonywany szczerze i powtarzany z honorem i szczerością przez dłuższy okres czasu ma kumulacyjny efekt. Wygląda na to, że orgazm jest bardzo potężnym portalem służącym do transferu komunikatów do świadomości i struktury DNA, gdzie dalej wpływa wzmacniająco na wolę. Te rzeczy naprawdę mają miejsce. Wygląda na to, że istnieje kumulacyjny efekt pozytywnego związku z synchronicznością.

Czy podczas swej drogi do skonstruowania tych rytuałów eksperymentowałeś kiedykolwiek z tradycyjnymi rytuałami OTO lub Złotego Brzasku?

Głównie z innymi grupami. Była pewna grupa w zachodniej Anglii, bardzo thelemickna. Opublikowali Angielską Kabałę... Odprawiliśmy z nimi rytuał w Stonehenge... Współpracowaliśmy też z Wiccanami w Londynie, z grupami OTO. Zawsze darzyliśmy dużym szacunkiem systemy innych ludzi. W Nepalu pracowaliśmy z Shivą Sadhusem. Także z  pewnymi animistycznymi czarownikami w północnej Tajlandii itd.

Mam do tego antropologiczne podejście i żywię wielki szacunek do systemów, które mają długi rodowód i szczere, wyraźne intencje. Zakładam, że nic nie wiem i cieszę się, że mogę nauczyć się nauczyć wszystkiego, czego tylko zdołam. Czasem odkrywam, że te rzeczy działają...

Jeśli nie skończymy z ideą rozdzielenia codziennego życia i magicznego działania, nadal będziemy na łasce tych, którzy chcą nas kontrolować. Dla mnie jest to więc także kwestia polityczna. Kontrola potrafi dzielić i rządzić. Jedną z rzeczy, które były na Dalekim Wschodzie tak żywe jest to, że ofiara, rytuał i nabożeństwo były na porządku dziennym i są tak samo ważne lub nieważne, jak gotowanie, pracowanie czy spanie. Nie było żadnego oddzielenia.

Stamtąd pochodzę. Lubię, kiedy wszystko jest praktyczne. Podoba mi się idea, że magia wzmaga i rozszerza najlepsze części życia i obdarza błogosławieństwem tych, którzy poważnie traktują zintegrowany, złączony w jedną całość system życia.

Jestem romantykiem. Chciałbym być zaangażowany w coś, co zmienia rzeczy na lepsze albo robi z tego świata najwspanialsze, bajeczne, zapierające dech w piersiach miejsce. Chcę osiągnąć to najwyższe doświadczenie, którym mogę się podzielić i rozszerzyć wszystko. Chciałbym ujrzeć koniec zła, głupoty, hipokryzji i bigoterii. Tu się wszystko zaczęło. To nadal jest prymitywny motyw, aby jakoś ułatwić ten krok naprzód, aby te niszczycielskie i bezużyteczne szczeliny, w które wpadamy, te nawyki i zachowania, stały się śmieszne i kompletnie nic nie znaczące. System, który zaadaptowaliśmy jest o wiele bardziej zintegrowany, pozytywny i patrzący w przyszłość, tak że nie zachowujemy się więcej głupio, gdyż nie ma ku temu powodu.

Jakie będą fizyczne manifestacje, które podejmie TOPI ?

Wydaje się nam, że jedną rzecz, którą warto by mieć, jeśli nawet jest to tylko pojęcie, jakiś rodzaj izby rozrachunkowej dla każdego, czy to będzie samotny osobnik żyjący na środkowym zachodzie, czy zespół muzyczny, czy grupa ludzi zajmujących się jakimś punkowym hackingiem, czy klub motocyklowy w stylu Klubu Illuminati, który ma post-wilsonowski (Robert Anton Wilson, przyp. K) pogląd na świat. Jakiś budynek, miejsce, gdzie mogłoby znajdować się archiwum. Chcemy po prostu, żeby to była biblioteka/baza danych w najszerszym tego słowa znaczeniu: informacje, idee i spekulacje będące dostępne jak to tylko będzie możliwe - w tym stadium powstrzymywane jest to przez brak pieniędzy - jak największej liczbie osób. Znów, nie powiązane ze sobą, wzajemne. Mamy nadzieję, że przez Internet, pocztę i rozmaite inne systemy, będziemy w końcu mieć miejsce gdzie każdy, kto ma archiwa będzie mógł udostępnić te informacje do większego archiwum. Centralne archiwum jest dostępne dla każdego. Chcielibyśmy mieć jak najwięcej książek na temat o okulturowych i alternatywnych twórczych systemach. W tym sensie bylibyśmy wyspecjalizowani.

Aby publikować rozmaite wydawnictwa, CD-ROM'y i książki Transmedia i inne z tym związane rzeczy, będziemy prawdopodobnie potrzebować programy edytorskie, więcej komputerów i ludzi, który praktycznie nie robiliby niczego innego niż skanowanie i uzupełnianie indeksu danych, zbieranie i edytowanie produktów opartych o te dane, kompilowanie tego, co już jest. Tak więc staramy się powiedzieć, że tak naprawdę potrzebujemy pewnego rodzaju podstawowej, zaangażowanej wspólnoty i miejsca, gdzie ta wspólnota może zostać fizycznie ulokowana, a przynajmniej wszystkie komputery i reszta sprzętu.

Chcemy, aby ta wspólnota była wspólnotą ludzi, którzy chcą przesunąć do przodu swój styl życia i oczekiwania wobec mózgu tak daleko, jak to tylko jest możliwe. Tak więc, na tym poziomie, mówimy o wspólnocie, która nazywałaby się TOPI, co byłoby nazwą tego rozszerzonego plemienia i rozszerzonej rodzinnej/plemiennej sytuacji, która ewoluowałaby i kształtowałaby się w oparciu o dynamikę pracy wykonywanej przez osobowości ludzi, którzy wybrali pobyt tam i byliby zorientowani na tą działalność.

Tak więc według mnie tak to powinno wyglądać. Nie chcemy aby postrzegano nas jako wydających wyroki czy sprawujących rządy jak jakaś religia. Właśnie dlatego nie chcemy już otrzymywać sigili czy faworyzować jeden punkt widzenia. Wolelibyśmy mieć punkty widzenia wszystkich.

Jak do tego pasują komputery?

Dokonamy inwazji na Internet i cyberprzestrzeń tak rozlegle jak tylko możemy. Jedna z teorii, nad którą pracujemy głosi, że są cztery mózgi. DNA jest pierwszym mózgiem i nazywamy go Nanosferą. Indywidualny ludzki mózg to Neurosfera. Świadomość zbiorowa, społeczny czy też plemienny umysł to Kaosfera. W końcu Internet i wszystkie komputery, które w tym momencie są jedną całością. Powstaje dosłownie cały mózg, to nie jest metafora mózgu, to rzeczywiście jest mózg. Nazywamy go Psychosferą. Chodzi nam o to, że podłączając się do Sieci, łączysz się z mózgami wszystkich ludzi, którzy tam są, niektórzy z nich są paranoidalni lub psychotyczni, niektórzy z ich chcą zyskać kontrolę, inni są naprawdę życzliwi. Ale to nie jest domyślna życzliwość. Idąc dalej - to tylko interpretacja TOPI/Process/Transmedia - sugerujemy, że jeśli wystarczająca ilość ludzi w coś wierzy, staje się to bóstwem. W pewnym momencie może oddzielić się od swojego źródła i mieć własny plan. Może fizycznie lub psychicznie pojawiać się oddzielone od źródła, którym pierwotnie jest mózg. To właśnie stanie się z cyberprzestrzenią. Budujemy boga, ale budujemy go ze skazami i darami od niemal każdego na tej planecie - miliony ludzi - bez jednego zunifikowanego planu i prawdziwego dialogu o tym, jakie będą prawdziwe psychiczne, neurologiczne, społeczne i ekonomiczne efekty tego przyspieszenia i oddzielenia się tego większego mózgu. To będzie pierwszy ogarniający wszystko, wymyślony i skonstruowany mózg, o którym wiemy.

Wierzysz więc, że psychosfera dosłownie stanie się sztuczną inteligencją?

Absolutnie. Będzie bóstwem. Wtedy powrócimy do poprzednich pytań: jeśli DNA jest programem, kto skonstruował ten program? Jak powiedział Burroughs: We wszechświecie przed-nagraniowym, kto dokonał pierwszych nagrań?. Zakładamy, że musi istnieć piąty mózg lub inteligencja, którą nazywamy Jednością. (w oryg. Unity, przyp.K). Zasadniczym celem tego wszystkiego jest Jedność. Może przez cały czas o to chodziło w programie. W takim wypadku musimy rozpatrzyć wszystkie za i przeciw oraz dać ludziom narzędzia pozwalające im przetrwać i poruszać się swobodnie. A przynajmniej zasugerować taki sposób odbierania wszystkiego. Czy myślałeś o przyjrzeniu się wszystkiemu z tej strony? Jeśli zrobisz to, jakie mogą być tego filozoficzne i materialne implikacje? Nieważne, czy nasze spekulacje są błędne lub nie, czujemy, że są to poważne spekulacje i należy je rzucić na arenę porządku, aby poszerzyć ludzkie spostrzeganie tego, co się dzieje i jakie mogą być tego następstwa.

Czy jest szeroki odzew na TOPI ze strony cyberprzestrzeni?

GPO - Nie tak wielki jak tego oczekiwałem. Trudno powiedzieć. Oczywiście na razie po prostu kierujemy ludzi pod adres serwera FTP (http://Process.usc.edu/) i nie monitoruję tego. Wiem jednak, że jest tam duży ruch. Wiem, że odwiedziło ten adres już kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Kiedy ostatni raz pytałem ich, liczba ta przekroczyła 30 000, a teraz na pewno jest o wiele większa. Tak więc nasz serwer FTP jest bardzo zajęty, a nawet jeszcze nie jest ukończony.

Myślę, że zmierzamy ku bardzo ciekawym czasom. Myślę, że idea wirtualnych sigili już niedługo nadejdzie. Może to stać się na wiele sposobów. Ludzi mogą uczestniczyć w tym będąc online podczas jakiegoś wspólnego rytuału i pisać lub transmitować jakiekolwiek informacje, które otrzymają podczas transu lub innych stanów. W pewnych punktach naprawdę można osiągnąć interakcję.

Widziałem już coś takiego, przynajmniej do pewnego stopnia. Niektóre grupy na America Online mają regularnie rytuały online. Byłem trochę rozczarowany tymi, w których brałem udział, gdyż przypominały one rytuały które można wykonywać offline, po prostu je spisano.

Nie były stworzone specjalnie dla hardware'u?

Nie.

Myślę, że właśnie w tę stronę powinno to pójść. Ludzie powinni najpierw obserwować hardware, pozwolić mu przemówić do siebie, niech opracuje własną historię, potem spojrzeć na software i też pozwolić mu opracować własną historię, niemal znaleźć się samemu na końcu linii, w sensie kompozycji. Same jednostki będą odbierać i dostrajać się do komunikatów z Internetu i hardware'u.

Zaintrygował mnie jeden z twoich nowych symboli, Krzyż Psychiczny zmieniony w symbol płci.

topi_znakMamy tego całą serię. Właściwie następny projekt t-shirtu Psychic TV będzie oparty na tym temacie. Na przedzie będzie widniał tradycyjny znak męski i tradycyjny znak żeński oraz kółko z psychicznym krzyżem. Ostatnim symbolem będzie rosnący księżyc z krzyżem psychicznym. Na plecach będzie napis Nic poza Totalną Płcią. Tak więc przemieściliśmy się od Nic poza Totalną Wojną, co było poprzednią erą, do Nowego Eonu, który zajmuje się potęgami, bóstwami, strategiami i mózgiem w sposób, który nie ma nic wspólnego z płcią, ale utrzymuje równowagę, mając na uwadze wszystko co do tej pory się wydarzyło, pracując nad tym i obserwując jak to działa, jaka jest tego dynamika.                                                       

Wiesz co? Nawet najmądrzejsi ludzi świata wydają się być naprawdę bezużyteczni w związkach. Ja również [śmiech]. Z jednej strony przydarzają się im te wszystkie cudowne rzeczy, ale jeśli chodzi o życie miłosne i jak sobie radzą z innymi ludźmi, są naprawdę żałośni. Nie zaszliśmy zbyt daleko. Zdecydowaliśmy, że jest to jedna z tych dziedzin życia, której należy się dokładniej przyjrzeć. Musimy sprawdzić, czy istnieje punkt, w którym spotykają się magia i współpraca i przecinają w taki sposób byśmy spostrzegli, spośród jakich opcji możemy wybierać aby ruszyć do przodu i jakoś ewoluować.

Czy myślisz, że będzie miało miejsce ponowne oszacowanie tradycyjnych poglądów i praktyk związków?

Musi zajść jakaś zmiana. Nuklearna rodzina była, najprościej mówiąc, na ekonomiczną i polityczno-duchową kontrolę populacji. Judeochrześcijańskie i monetarne interesy nawracały na to, ponieważ rozbiło to plemienną rozszerzoną rodzinę. Dzięki temu kontrola była łatwiejsza. Fragmentacja systemu wspierającego, czym plemię w swej podstawowej formie naprawdę jest, było kluczem, w moim mniemaniu, do rewolucji przemysłowej. To nie jest łatwe, to jest bolesne, na nas wszystkich odciśnięte jest piętno setek lat, gdyż nasze DNA zawiera też wszystkie pomyłki i z góry wyrobione sądy naszego rodu. Musimy znaleźć sposób na zdeprogramowanie nas samych, abyśmy chociaż mogli jasno oszacować, jakie mogą być inne alternatywy. Jestem pewien, że gdybyśmy mieli do czynienia z sytuacją, w której jest pewna wspólnota ludzi, gdzie niektórzy mają dzieci, a niektórzy nie, to wszyscy będą się troszczyć o te dzieci, ponieważ to jest grupa. Zawsze jest mniejwięcej równa liczba różnych generacji, które oddane są poprawianiu swojego dobrobytu i wiedzy. Wydaje mi się, że jest to niewiarygodnie skomplikowany i cudowny sposób na radzenie sobie ze złożonością każdej ery życia.

To nadal jest podstawa dla Transmedia, znaleźć i zbudować wspólnotę, i spróbować nauczyć się, jak zintegrować magiczną perspektywę z praktycznością mechaniki kultury i deprogramowaniem przeszkód jako standaryzacji związków.

Jak myślisz, w którym kierunku podąży deprogramowanie?

Myślę, że wielkim krokiem naprzód jest samo posiadanie wspólnoty. Tworzy się niezaprzeczalna psychologiczna przestrzeń, kiedy wiesz, że banalnymi zadaniami zajmuje się sześć dorosłych osób, a nie dwie. W sześć osób więc wykonasz te banalne, nudne rzeczy błyskawicznie. Bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że istnieje pewien oświecający interes w tym, że dzielisz się tym, co masz, aby otrzymać o wiele więcej, niż mógłbyś otrzymać w innej sytuacji.

Myślę też, że poważne, konsekwentne i regularne docenienie magii seksualnej i jej implikacji w kontekście tego, co pokazuje pierwotnej i wrodzonej potędze seksualności, zaprzęgniętej do uświadomienia sobie Prawdziwej Woli. To, połączone z historią, opowiada nam o różnych sposobach wiązania się z ludźmi seksualnie, myślę, że to bardzo ważne.

Nie będzie to łatwe, ponieważ wszystkim nam zrobiono pranie mózgu. Jeśli istnieje coś takiego jak pranie mózgu, to jednym z miejsc, gdzie skutecznie generuje strach, poczucie winy i paranoję, jest sfera seksualności. To trudne. Z mojego własnego doświadczenia, braliśmy wiele z tych społecznie akceptowanych metod kontroli, łamaliśmy te tabu i obnażaliśmy je. Niektóre z psychologicznych i emocjonalnych rezultatów były naprawdę trudne do zniesienia i działały bardzo szkodliwie na wyobrażenie kim jesteś jako osoba, ponieważ nie masz żadnych narzędzi czy umiejętności aby poradzić sobie z niektórymi trudnymi szrapnelami. Są pewne dziwne magiczne i emocjonalne szrapnele, które przydarzają się kiedy eksploduje status quo, z czym bardzo trudno sobie poradzić. Objawia się to na dziwne, niespodziewane sposoby.

Uważam, że proces ten trwa całe pokolenia. Podstawą jest to, żeby ludzie lepiej zrozumieli to, co sobie wybiorą jako model związku. Wtedy nawet monogamia staje się o wiele bardziej zdrowszym i prostszym wyborem.

Szeroko rozpowszechniony pogląd głosi, że psychedeliki są jedyną drogą na przełamanie społecznych uwarunkowań. Czy dostrzegasz inne sposoby?

GPO - O, tak. Powiedziałbym, że w najszerszym znaczeniu, taką drogą jest cut-ups. Psychedeliki są jednym z narzędzi na pocięcie umownej rzeczywistości, makro-rzeczywistości oraz wewnętrznej rzeczywistości. Magiczny rytuał, w bardzo rzeczywistym sensie, także jest cięciem normalnych behawioralnych reakcji i oczekiwań. Dobry rytuał jest jak dobry cut-up i uwalnia z normalnego, liniowego związku, powiązanego z emocjami i aspiracjami.

Dosłowne cięcie słów i wiadomości, wycinanie z telewizji, wycinanie z kultury i patrzenie, co tam znajduje się naprawdę, jest - jak mówił Burroughs - kluczem. Myślę, że właśnie dlatego sampling i hacking i wszystkie inne zjawiska są tak ważne dosłownie i symbolicznie. Uważam, że jesteśmy w erze cut-ups i ma ona miejsce od czasu, kiedy rozbiliśmy atom. Wszystko, co poznajemy od tej pory przechodzi przez cięcie. Aby uzyskać maksymalną skuteczność odpowiedzi, musimy mieć minimalną sztywność oczekiwań.                                                                            

--

Strona domowa Genesisa P-Orridge'a:

http://www.genesisp-orridge.com/


Aby dowiedzieć się więcej o aktualnych projektach Genesisa P-Orridge'a, Psychic TV czy TOPI, wyślijcie dużą zaadresowaną kopertę ze znaczkiem  pod adres:

Transmedia Foundation
P.O. Box 1034
Occidental, CA 95465
USA




blog comments powered by Disqus